Serial "Silos" to obraz dystopijnego świata, w którym ludzie skryli się pod ziemią. Według tego, co wiedzą Ziemia przypomina teraz piaszczyste pustkowie, jednak czy informacje sprzed 140 lat są prawdziwe? Znajdujące się pod powierzchnią planety miasto, zbudowane z ogromnego silosu wydaje się jedynym bezpiecznym miejscem.
Od pierwszego sezonu jednym z najbardziej tajemniczych, intrygujących oraz niejednoznacznych postaci jest Bernard Holland (Tim Robbins), który jako szef IT tak naprawdę dzierży całą władzę oraz zna wszystkie sekrety silosu jaki i jego Założycieli. W najnowszych odcinkach powoli odkrywamy większość tajemnic i zaczynamy rozumieć, ale nie usprawiedliwiać wybory Bernarda. Nasz osąd jego poczynań całkowicie się zmieni.
W czwartym odcinku po krótkiej nieobecności w trzeciej serii powraca Tim Robbins. Jeden z najciekawszych aktorów współczesnego kina, laureat Oscara za rolę w filmie "Rzeka tajemnic", który wystąpił w takich ikonicznych produkcjach jak "Skazani na Shawshank", "Gracz", "Drabina Jakubowa" czy serialach "Castle Rock" i "Here and Now" opowiada Interii o rozterkach moralnych Bernarda oraz nowych możliwościach, jakie dał mu trzeci sezon "Silosu".

Katarzyna Ulman, Interia: Bernard wraca w czwartym odcinku najnowszego sezonu "Silosu" i możemy poznać go z zupełnie innej strony, wydaje się nawet, że przeszedł na dobrą stronę. Co czyni dla pana trzeci sezon wyjątkowym?
Tim Robbins: Tym, co najbardziej podobało mi się w trzecim sezonie, to fakt, że wszystkie osądy, jakie wcześniej wyrobiliśmy sobie na temat tego bohatera, mogły nie pokrywać się z prawdą. Przeczuwałem to na samym początku, kiedy po raz pierwszy rozmawiałem z Grahamem [Yostem, twórcą serialu - przyp. red.] o udziale w serialu. Podsunął mi, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje, jeśli chodzi o Bernarda.
- Był to sekret, który nosiłem w sobie, ponieważ wierzę, że sprawy są zawsze bardzo złożone, tak jak zresztą w prawdziwym życiu. Czasem ludzie wydają się tymi, których określilibyśmy jako złych, a często takie wrażenie wynika z tego, że nie widzimy pełnego obrazu.
Zobacz też: Serialowe arcydzieło wbija w fotel. "Silos" to science fiction z najwyższej półki

Bernard został postawiony w sytuacji, w której musi podejmować niemożliwe decyzje w niezwykle trudnych okolicznościach, które wpłyną na życie tysięcy ludzie. Jak ma i miał się do tego jego kompas moralny?
- Często ludzi u władzy wykorzystują właśnie takie uzasadnienie. Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek chciał znaleźć się w takiej sytuacji, w której podejmujesz decyzję i jednocześnie naginasz swoje zasady moralne. Robisz to w imię "wyższego dobra", ale w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto, to nie jest dobre działanie. Rozumiem dylemat, jaki ma Bernard i że ta sprawa jest bardziej skomplikowana, niż zwykle przypuszczamy.
- Nie wierzę jednak, iż to usprawiedliwia działania, których świadkami byliśmy niedawno. Szczególnie jeśli chodzi o wywołane sztucznie wojny, które uzasadnia się przekonaniem, że wie się więcej niż inni. Podejmuje się więc decyzje, opierając je na kłamstwie. To kłamstwo w imię rzekomego wyższego dobra. Ja nie kupuję tego jako uzasadniony powód do podejmowania takich decyzji.
Zobacz też: Zachwycająca perełka science fiction należy do nich. Zdradzają sekrety hitu Apple TV

W tym sezonie jest wiele wspaniałych i ważnych scen między Bernardem, Marthą, Juliette i Robertem. Która z nich jest pana ulubioną?
- Uwielbiam wszystkich tych aktorów, każdego z kim pracowałem na planie tego serialu. To była czysta radość. Graham zebrał wspaniałą obsadę i ekipę, a w tym, jak potoczyła się praca, było coś przyzwoitego. Wszyscy byli traktowani w bardzo ludzki sposób. Wydaje mi się, że taki rodzaj przywództwa był potrzebny, ponieważ temat, jaki podjęliśmy był trudny, a środowisko - posępne. Na planie jednak, pomiędzy ujęciami, panowało dużo radości i zostało zawiązanych wiele przyjaźni.
- Współpraca z wszystkimi aktorami, których wymieniłaś, była wspaniała. Wspaniale było w końcu współpracować z Rebeccą w tym sezonie. Wiesz, wcześniej mieliśmy razem kilka scen, ale nasi bohaterowie nie mieli relacji. To było miłe - porozumieć się z jej postacią na ludzkim poziomie i stworzyć tę więź, którą mają, a której nie mogli nawiązać w poprzednich sezonach ze względu na pozycję, w jakiej Bernard się znajdował.
Zobacz też: Zachwycające science fiction z najwyższej półki. Odkrywają sekrety przeszłości







