Małgorzata Kożuchowska nigdy nie kryła, do której strony polskiej sceny politycznej jest jej bliżej, ale też nigdy nie opowiedziała się wprost za konkretną partią, co zrobiło wiele jej koleżanek i kolegów.
- Trzeba mieć swoje poglądy, potrafić ich bronić i wiedzieć, kim się jest, ale uważam też, że zawsze lepiej jest powiedzieć o jedno słowo za mało niż za dużo - stwierdziła w rozmowie z jednym z magazynów.
Uwielbiana przez widzów aktorka - laureatka dwóch Telekamer "Tele Tygodnia" oraz Złotej Kaczki odznaczona Brązowym Medalem "Zasłużony Kulturze - Gloria Artis" - interesuje się polityką, ale woli trzymać się od niej z daleka.
W swoim środowisku Małgorzata uchodzi za osobę, która ma bardzo jasne poglądy na wiele spraw, ale nikomu nie stara się nawet narzucać swojego światopoglądu.
- Nie podoba mi się to, co dzieje się w Polsce - wyznała niedawno w wywiadzie dla miesięcznika "Pani".
- Myślę, że dziś wszystko sprowadza się do zarządzania konfliktem, podgrzewania emocji, napuszczania jednych na drugich. To destrukcyjne i do niczego dobrego nie prowadzi - powiedziała.
Małgorzata Kożuchowska, choć uważa, że aktorzy nie powinni mieszać się do polityki, nie potępia tych, którzy deklarują publicznie poparcie lub niechęć do którejkolwiek z partii.
- Aktorzy są raczej słabymi politykami i wszystkie ich próby podpinania się pod różne frakcje są zawsze ryzykowne - twierdzi gwiazda "rodzinki.pl" i "Drugiej szansy", dodając, że żyjemy w czasach nieprzerwanego strumienia informacji, a to stwarza pole do przekłamań i manipulacji.
- Ludziom wszystko zaczyna się mylić. Brakuje autorytetów, nie wiadomo, co jest czarne, a co białe - uważa aktorka.



