Misheel Jargalsaikhan na ekranie wcielała się w uroczą Zosię. Przez osiem lat grała jedną z "bliźniaczek" razem z Aleksandrą Szwed. "W Polsce miałam dwie rodziny. Jedną była ta zastępcza i z nią spędziłam niemalże połowę swojego życia. Serial kręciliśmy ponad 10 lat, w tym 14 dni każdego miesiąca od rana do wieczora" - mówiła w rozmowie z Polskim Radiem.
W 2007 roku postanowiła pożegnać się z serialem. Jej bohaterka została wysłana do Kanady. W rzeczywistości pochodząca z Mongolii Misheel zrezygnowała z aktorstwa, żeby poświecić się studiom. Postanowiła bowiem pójść w ślady mamy i zostać lekarzem. To właśnie z mamą łączy ją niezwykła więź.

"Mam ogromne szczęście, że wychowała mnie silna, mądra, dobra i wrażliwa kobieta o złotym sercu. Mam nadzieję, że dzisiaj jako dorosły człowiek potrafię się tym szczęściem dzielić z innymi" - wyznała w jednym z wywiadów.
Od czasu odejścia z serialu aktorka rzadko pojawiała się na branżowych imprezach. Jednak po 7 latach nieobecności na ekranach młoda gwiazd wróciła na ekrany. Jargalsaikhan postanowiła spróbować swoich sił w programie "Celebrity splash". Ostatecznie trafiła aż do finału.

W 2016 roku postanowiła spróbować swoich sił w innym popularnym programie. Tym razem postawiła na taniec. W "Tańcu z gwiazdami" partnerował jej Jan Kliment. Para wytańczyła sobie trzecie miejsce. Fani aktorki zastanawiali się, czy na dobre zagości w show-biznesie. Ona miała inne plany i znowu zniknęła z czerwonych dywanów.
Niedawno magazyn "Rewia" zapytał ją, czy wróci na ekrany. "Zobaczymy, co życie przyniesie" - odpowiedziała z uśmiechem. 32-latka nie ukrywa, że uwielbia podróżować. Chętnie powraca do rodzinnej Mongolii. Chciałaby w przyszłości poprowadzić program o podróżach.







