Solejuk prezentuje przed władzami PPU swój autorski program. W miarę słuchania, wójta i Czerepacha ogarnia coraz większe zdumienie, a nawet szok. Klaudia, odczytawszy trafnie intencje rodziców co do Łukasza, postanawia być od nich sprytniejsza i cały czas adoruje przesadnie swojego chłopaka. Jej ojciec reaguje na to wielką nerwowością. Monika ze zdumieniem obserwuje u siebie bardzo nietypowe reakcje i emocje. Zgaduje niemal od razu, kto za tym stoi i postanawia pokazać Babce, że akurat na nią nie działają żadne magiczne sztuczki, bo pracuje na co dzień z większymi oszołomami. Całkowicie nie w porę u babki pojawia się Solejukowa, po zioła uspokajające. Niefortunnym zbiegiem okoliczności Solejukowa staje się ubocznym podmiotem magicznych praktyk babki. Wójtowa odczuwa coraz większą skłonność do magistra. Z wzajemnością Monika walczy do upadłego z fluidami dobroci Babki, a to powoduje, że życie w dworku ulega jeszcze większej dezorganizacji, żeby nie powiedzieć dewastacji. Dezorganizacja zapanowała także na plebanii. Na szczęście tylko, albo aż w temacie żywienia. Michałowa przejęta wikarego o życiu i posiłkach średniowiecznych zakonników, postanawia część z nich wprowadzić do menu księży. Umiar zawsze jest pożądany, ale nawet post bez umiaru się przejada.






