Serial o mieszkańcach Wilkowyj był przez lata jedną z najbardziej lubianych produkcji w Polsce. Pierwszy sezon "Rancza" zgromadził przed telewizorami średnio 4,72 mln widzów. Drugą odsłonę oglądało już niemal 7 mln osób. Liczba ta nie spadła aż do dziesiątego sezonu. Początkowo produkcja miał się skończyć po czterech seriach, jednak protesty fanów sprawiły, że twórcy kontynuowali historię. Widzowie pokochali serial za ciepły sposób, w jaki pokazywało im życie polskiej wsi w zderzeniu z wielkim światem.
"Ranczo": Pamiętacie Kao Tao? Aktor wcale nie jest Chińczykiem
Kao Tao był poboczną postacią serialu. Grany przez Kima Nam-kyuna bohater pojawił się w trzecim i czwartym sezonie "Rancza". Został zaprezentowany jako wszechstronnie wykształcony Chińczyk, który zrobił doktorat z ekonomii i zajmuje jedno z wysokich stanowisk w banku. W Wilkowyjach pojawił się ze względu na bliską relację z Weroniką (Sylwia Gliwa). Jego pobyt wywołał sensację nie tylko w domu Więcławskich, ale również w całej wsi. Początkowo, z obawy przed opinią mieszkańców, rodzice Weroniki pozwalali mu wychodzić na zewnątrz wyłącznie po zmroku.
Warto jednak zaznaczyć, że grający bohatera Kim nie ma chińskiego pochodzenia. W rzeczywistości jest Koreańczykiem, który przyjechał do Polski na studia.
"Zadzwonił do mnie znajomy z łódzkiej Filmówki i powiedział, że producenci serialu szukają chłopaka z Azji, który mówi trochę po polsku. Przyjechałam na casting i się spodobałem" - mówił przed laty w rozmowie z "Gazetą Pomorską".
"Granie jest ciekawe, ale tylko jako zajęcie dodatkowe. Nie jestem aktorem, zamierzam zajmować się czymś innym. [...] Kiedyś pracowałem w Korei jako asystent operatora. Spodobało mi się to zajęcie i chciałem przenieść się do Stanów Zjednoczonych, żeby poznać tam wszystkie tajniki tego zawodu. W ostatniej chwili dowiedziałem się od znajomych, którzy studiowali w Polsce, że warto przyjechać do Łodzi, bo jest tam dobra szkoła dla operatorów. Posłuchałem ich i tak trafiłem do waszego kraju" - tłumaczył.
Wątek Kao Tao wywołał sporo emocji wśród widzów. Emisja pierwszego odcinka z jego udziałem przypadła na moment, gdy temat Tybetu i relacji z Chinami był szeroko komentowany na świecie. Część publiczności odebrała pojawienie się bohatera jako element ocieplania wizerunku kraju, choć twórcy serialu stanowczo odcinali się od takich interpretacji.
Autorzy produkcji tłumaczyli, że decyzja o wprowadzeniu postaci o chińskim pochodzeniu zapadła dużo wcześniej, na etapie pracy scenariuszowej. Podkreślali, że nie miała związku z bieżącymi wydarzeniami ani komentarzami, które pojawiły się po emisji odcinka.
"Postać Kao wymyśliliśmy rok temu, gdy powstawał scenariusz do trzeciej serii. W czasie burzy mózgów stwierdziliśmy, że warto wprowadzić nowe postaci, które wywołają pewne skandale obyczajowe (...)." - mówił reżyser serialu Wojciech Adamczyk w rozmowie z Dziennik.pl.
"Ranczo": kultowy polski serial zachwyca do dziś. Trwają próby do 11. sezonu
Pod koniec 2025 roku na jaw wyszła informacja, że uwielbiane "Ranczo" wróci z finałowym sezonem. Wieści potwierdził prezes TVP, Tomasz Sygut. "Wiem, że mnóstwo osób na taką wiadomość czekało. No to niemal na Mikołajki. Dogadaliśmy się. Powstanie 6 premierowych odcinków Rancza. Szczegóły wkrótce" - przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Niedawno aktorzy spotkali się na pierwszej próbie do 11. sezonu, a w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie obsady. Do ról sprzed lat powrócą m.in. Cezary Żak, Katarzyna Żak, Artur Barciś, Ilona Ostrowska, Marta Lipińska, Jacek Kawalec, Violetta Arlak, Piotr Ligienza, Magdalena Kuta, Bartłomiej Kasprzykowski oraz Arkadiusz Nader.
Zobacz też:
Kryzys w związku uczestników "Rolnik szuka żony"? Padły wymowne słowa









