Franciszek Pieczka był jednym z najbardziej lubianych polskich aktorów. W swojej bogatej karierze stworzył dziesiątki niezapomnianych kreacji, m.in. w filmach "Żywot Mateusza" (1967) Witolda Leszczyńskiego i "Austeria" (1982) Jerzego Kawalerowicza. Miliony widzów pokochały go również jako Gustlika w kultowym serialu "Czterej pancerni i pies" (1966-1970) w reżyserii Konrada Nałęckiego.
Aktor zmarł 23 września 2022 roku. Miał 94 lata. Choć na swoim koncie miał wiele wybitnych ról, widzowie do dziś chętnie wracają do jednej z jego późniejszych kreacji. Mowa o Stachu Japyczu z serialu "Ranczo".
Jak się okazuje, udział Pieczki w popularnej produkcji wcale nie był oczywisty. Reżyser Wojciech Adamczyk w rozmowie z PAP opowiedział o kulisach obsadzenia aktora w tej roli.
"Nikt nie przewidywał udziału Franciszka Pieczki w serialu 'Ranczo' i tym bardziej w filmie fabularnym 'Ranczo Wilkowyje'. Pan Franciszek pojawił się zupełnie przypadkiem. Była to konsekwencja nieuleczalnej choroby, która zabierała w błyskawicznym tempie drugiego giganta polskiego filmu - Leona Niemczyka" - wyjaśnił reżyser.
"Były bardzo poważne problemy z panem Leonem. Nie wiadomo było, czy będzie w stanie grać, chociaż bardzo pragnął być na planie 'Rancza' i nawet zwierzył się producentowi w jakiejś rozmowie, że chciałby umrzeć na planie tego serialu" - mówił. "A to by była okropna sytuacja" - ocenił Adamczyk.
Franciszek Pieczka początkowo odmówił
Aktor początkowo nie chciał przyjąć propozycji Wojciecha Adamczyka. Ostatecznie do zmiany decyzji przekonały go wnuki.
"Gdyby nie wnuki, tata prawdopodobnie nie zagrałby w 'Ranczu'. Kiedy reżyser Wojciech Adamczyk zadzwonił do niego z propozycją, początkowo odmówił. Dopiero wnuki skłoniły go do przyjęcia roli Stacha Japycza" - mówił Piotr Pieczka w rozmowie z "Retro".
Pieczka dołączył do obsady i stworzył jedną z najbardziej charakterystycznych postaci serialu. Stach Japycz szybko zyskał sympatię widzów, a jego obecność stała się jednym z ważnych elementów klimatu wilkowyjskiej społeczności.










