W serialu z przełomu wieków "Przyjaciele", który nadal pojawia się w serwisach streamingowych, Matt LeBlanc zagrał swoją najsłynniejszą rolę - Joey’a Tribbianiego. W najnowszym wywiadzie dla programu Entertainment Tonight aktor wyznał, że nie chce już wracać do tej postaci. Nawet wspomnieniowo, jak w przypadku "Friends: The Reunion", czyli specjalnego spotkania bohaterów serialu telewizyjnego "Przyjaciele", do którego doszło w ubiegłym roku.
Zobacz również:
Matt LeBlanc robi sobie przerwę od aktorstwa
Co więcej, 55-letni obecnie Matt LeBlanc chce "na jakiś czas odpocząć od grania w filmach i "cieszyć się" czasem wolnym od światła reflektorów. To oznacza, że fani jego talentu nie mają co liczyć na powstanie kontynuacji seriali "Odcinki" czy "Joey". Przynajmniej na razie, bo gwiazdor nie wyklucza powrotu do grania. "Po prostu cieszę się, że nie muszę już nic robić - to miłe. Przepraszam, dam znać, kiedy wrócę" - powiedział LeBlanc.
Na ekranie zadebiutował w 1988 roku w filmie "Tequila Sunrise". Następnie pojawił się w serialu stacji CBS "101", gdzie wcielił się w Chucka Bendera oraz filmie kryminalnym "Lookin' Italian". Prawdziwy przełom w jego karierze nastąpił jednak w 1994 roku. To właśnie wtedy LeBlanc postanowił wziąć udział w castingu do roli Joeya Tribbianiego, jednego z głównych bohaterów serialu "Przyjaciele".
Gwiazdor "Przyjaciół" jest nie do poznania?
Matt LeBlanc zdecydowanie stroni od mediów i stawia na swobodę, o czym mogą świadczyć ostatnie zdjęcia, jakie wykonali mu paparazzi w trakcie zakupów w Encino.
Gwiazdor "Przyjaciół" został sfotografowany, gdy wychodził ze sklepu z zakupami. Nie da się ukryć, że aktor znów przybrał na wadze. Postawił na luźny, niezobowiązujący i dość niechlujny strój - założył koszulkę, jeansy, czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne.








