Matthew Perry nie żyje
28 października 2023 roku świat obiegła smutna informacja. Matthew Perry został znaleziony martwy przez swojego asystenta w wannie z hydromasażem. Do tej pory nie było wiadomo, co było przyczyną zgonu. Plotkarski serwis TMZ podał, że na miejscu nie znaleziono narkotyków. Gwiazdor "Przyjaciół" przez lata zmagał się z uzależnieniem, o czym szczerze napisał w biografii "Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz".
Z kolei dziennik "New York Times" pisał, powołując się na kapitana Scotta Williamsa z policji w Los Angeles, że nic nie wskazuje na to, by 54-letni aktor mógł paść ofiarą zabójstwa.
W zagranicznych mediach przedstawiono wstępne badania z sekcji zwłok Matthew Perry'ego. "Śmierć Matthew Perry'ego nie była skutkiem przedawkowania fentanylu lub metamfetaminy" - podaje TMZ.
Tabloid podkreśla, że były to "mniej dogłębne" badania. Nadal trwa szczegółowe badanie toksykologiczne. Uzyskanie odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną śmierci Matthew Perry'ego prawdopodobnie zajmie od 4 do 6 miesięcy. Pełne badanie wykaże, czy w chwili śmierci Perry miał w organizmie szkodliwe ilości leków na receptę.
Matthew Perry: Była dziewczyna aktora zabrała głos
Kayti Edwards to była partnerka Matthew Perry'ego. Nie przekonują jej aktualne wyniki sekcji zwłok i nie wierzy, że aktor nie umarł z przedawkowania. Ponoć zaraz przed śmiercią miał powrócić do nałogu. "Jest wiele rzeczy, które mi nie pasują" - cytuje kobietę "Daily Mail".
Edwards twierdzi, że Perry brał tabletki i tuszował ich obecność w swojej posiadłości. "Powiedzieli, że na miejscu zdarzenia nie było leków przeciwbólowych na receptę, co mnie nie dziwi, ponieważ nie zostawiał ich. Miał paranoję i brał wszystkie, żeby nie było żadnych dowodów, a potem szedł po więcej, kiedy był na to gotowy" - wyznała w wywiadzie dla "The Sun".
Kobieta zwróciła także uwagę na podpis pod jednym z ostatnich zdjęć na Instagramie Perry'ego. Mężczyzna nazwał siebie "Mattmanem", a jego była partnerka podaje, że używał tego pseudonimu, gdy był pod wpływem narkotyków.
Zobacz również:
Zdaniem Kayti Edwards za wersją o powrocie do nałogu przemawia też miejsce, w którym znaleziono martwego aktora. Jak zdradziła, kąpiele w jacuzzi były dla niego elementem narkotykowego rytuału. "Kiedy pił lub ćpał, miał słabość do wody. Zawsze robił to w samotności. Pamiętam, jak pewnego razu jego sąsiad znalazł go nagiego i odurzonego w swoim basenie. Musiałam po niego jechać i wyciągnąć go stamtąd" - opowiedziała.
W 2020 roku Edwards zdradziła w jednym z wywiadów, że gdy pełniła funkcję asystentki Perry'ego, zajmowała się m.in. dostarczaniem mu narkotyków. "Gdy byłam w piątym miesiącu ciąży, pojechałam po rzeczy dla niego - heroinę, kokainę i crack. Powiedział mi, żebym się nie martwiła, bo nikt nie zatrzyma ciężarnej" - wyznała wówczas.





