Courteney Cox nie radziła sobie tym, że przestała być gwiazdą nr 1
Za sprawą specjalnego odcinka "Przyjaciół" oraz piątej części "Krzyku" o Courteney Cox znów zrobiło się głośno.
Dobra passa aktorki szybko nie minie, bo teraz można ją oglądać w nowym serialu zatytułowanym "Shining Vale".
Choć Cox nie może narzekać na brak propozycji, to nie zawsze tak było. Aktorka w nowym wywiadzie stwierdziła, że był taki okres w jej karierze, w którym czuła się zapomniana i niepotrzebna.
"Przez lata po zakończeniu serialu 'Cougar Town: Miasto kocic' próbowałam znaleźć coś dla siebie, ale w tamtym czasie nie czułam się zbyt istotna. Skupiłam się więc na czymś innym. Skupiłam się na moim związku, a przestałam skupiać się na sprawach zawodowych. A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Zatem tak, w dużej mierze była to moja wina, ale też, gdy przestałam coś znaczyć w branży, Hollywood na jakiś czas o mnie zapomniał"
Pomogła terapia u specjalisty
W radzeniu sobie z byciem zapomnianą pomogły Cox spotkania z terapeutą.
"Rozmawiałam ostatnio z moim partnerem o mojej 17-letniej córce Coco i o tym, że bliskie są mi niektóre rzeczy, z którymi się boryka. Wcześniej tak nie było. Dopiero po przekroczeniu pięćdziesiątki i spotkaniu odpowiedniego terapeuty, zaczęłam patrzeć na wszystko inaczej. I myślę sobie, że nie chciałabym, aby Coco musiała czekać tak długo na zrozumienie kilku spraw"
Courteney Cox od niedawna można oglądać w nowym serialu stacji Starz zatytułowanym "Shining Vale".
To komediowy horror, w którym wciela się w rolę Pat, pisarki cierpiącej na niemoc twórczą, która wraz z rodziną przenosi się z Nowego Jorku do Connecticut. Jej mąż (w tej roli Greg Kinnear) odkrył niedawno, że miała romans. Jakby tego było mało, Pat jest alkoholiczką, która w nowym domu zaczyna widzieć duchy.
"Jestem pewna, że ta postać została napisana dla kogoś po czterdziestce. Zmienili ją jednak na osobę po pięćdziesiątce, co jest świetne, bo to wtedy zaczyna się kryzys wieku średniego"













