Ostatni klaps na planie "53 wojen" padł 23 sierpnia - zaledwie 4 dni przed 50. urodzinami Ewy Bukowskiej.
- To opowieść o miłości i skomplikowanej relacji między dwiema fascynującymi osobami na tle bieżących konfliktów wojennych rozgrywających się w różnych częściach świata - mówi aktorka, która obrazem "53 wojny" debiutuje jako reżyserka filmowa.
O to, by przenieść na wielki ekran książkę "Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym" Grażyny Jagielskiej, Ewa Bukowska zabiegała przez kilka lat.
- Pragnę poruszyć wyobraźnię widza i jego najgłębsze, złożone emocje tak dalece, jak potrafi to robić Wojtek Jagielski w swoich książkach, które są w pierwszej kolejności przyczyną powstania książki Grażyny Jagielskiej, a teraz mojego opowiadania filmowego - wyznała Ewa Bukowska w dniu rozpoczęcia zdjęć do swego pełnometrażowego debiutu fabularnego.

Ewie Bukowskiej bardzo zależało na tym, by zaproszenie do udziału w "53 wojnach" przyjęły dwie znakomite aktorki - Magdalena Popławska, czyli wróżka Aszanti z "O mnie się nie martw", i Kinga Preis, czyli prokurator Reszke z "Krwi z krwi". Reżyserka była szczęśliwa, gdy obie zgodziły się zagrać w jej filmie.
- Przeczytałam scenariusz i od razu wiedziałam, że zagram w tym filmie. Odrzucam scenariusze, które są oczywiste i nie wymagają wiele od aktora, używają go tylko do rzeczy, z którym jest już znany, które przychodzą mu łatwo i nie są żadnym wyzwaniem - mówi Kinga Preis i dodaje, że scenariusz Ewy Bukowskiej po prostu ją oczarował.
Teraz, kiedy na planie padł już ostatni klaps, a nakręcony materiał trafił do montażowni, Ewa Bukowska żartuje, że spełniając marzenie o nakręceniu "53 wojen", zrobiła sobie piękny prezent z okazji 50. urodzin. Reżyserka niecierpliwie czeka na premierę, która zapowiedziana jest na początek przyszłego roku.









