I teraz czuje się winna. Sandomierska policja, tak jak i ks. Mateusz, większe podejrzenia kieruje jednak w stronę szefa Anny, wielbiciela drogich przedmiotów i klasycznej literatury. Zbigniew pokazuje im spisaną z Anną umowę na pożyczkę sporej kwoty pieniędzy, w której widnieje makabryczny zapis na wypadek nie oddania długu, zaczerpnięty z komedii Szekspira "Kupiec wenecki".






