"Trzeba być kompletną idiotką, żeby zachwycać się telenowelami" _ Vika jest oburzona na Maxima za te słowa i w tym stanie ducha wychodzi z domu. Ale szybko okazuje się, że telewizja jest jednak przydatna, bo w ten sposób cała rodzina dowiaduje się, że ich ukochana niania i jej mama zostały zakładniczkami w banku, gdzie doszło do napadu. Osobnik w masce żąda spełnienia swoich warunków i przetrzymuje grupę niewinnych osób. Milicja otoczyła gmach kordonem i czeka na rozwój wypadków. Maxim jest przerażony, bo oglądając te dramatyczne wydarzenia w telewizji uświadamia sobie, że może już nigdy nie mieć okazji przeprosić ukochanej kobiety za obraźliwy epitet. Pociesza go jedynie myśl, że może ona już nie pamięta jego zniewagi z powodu fatalnego zachowania innego mężczyzny. Tu się myli... By ratować Vikę, Maxim wyrusza do akcji na czele prywatnej grupy interwencyjnej i... potwierdza się jego przeczucie, że nie należy zbytnio ufać w inteligencję miejscowych stróżów prawa. On i jego przyjaciel, Konstantin zostają bowiem zatrzymani jako wspólnicy przestępcy, bo chcieli wtargnąć do banku.






