Jak informowaliśmy jako pierwsi w tym artykule, w leśnogórskim szpitalu dojdzie do wybuchu gazu. Ze światem żywych pożegna się mecenas Kasia Smuda (Ilona Ostrowska), a życie Blanki (Pola Gonciarz) i Krzysztofa (Mateusz Damięcki) zawiśnie na włosku.
W pewnym momencie ratujący innych Tadek opadnie z sił i osunie się na ziemię.
- Panie doktorze?... Tadek?... Spójrz na mnie! - zacznie krzyczeć przerażona Halinka.
- On umiera!!! Doktorze Borucki! O, Jezu... Nie umieraj, proszę cię... Nie umieraj, nie umieraj!... - doda salowa.
Krzyk Halinki dotrze do Molendy (Filip Bobek), który natychmiast ruszy na ratunek.
- Tadek? Co z tobą? - zapyta anestezjolog.
- Dostałem w brzuch... Jest napięty... i boli... Chyba krwawię do środka... - usłyszy w odpowiedzi.
Chwilę później Tadek straci przytomność. W tym czasie Janusz będzie czekał pod szpitalem na wieści na temat swego syna.
- Byłem okropnym ojcem... Gorszym nawet od mojego! - zwierzy się senior próbującej pocieszyć go Lucynie (Anna Samusionek).
- Rodzic też człowiek... I ma prawo do błędów - stwierdzi matka Hani (Marta Żmuda Trzebiatowska).
- Nawet nie wiedziałem, że się urodził... - zacznie wyliczać wszystkie swoje grzechy stary Borucki. - Tak zabalowałem. Jego matka musiała sama na piechotę pójść do szpitala. Całą kasę z komunii mu zwinąłem, żeby pograć w kasynie... I nawet nie pamiętam, kiedy obchodzi urodziny!... A jeśli... jeśli już nie zdążę tego naprawić?
Czy lekarze zdołają uratować życie Tadkowi?








