- Miałem telefon z ministerstwa, Homolka załatwiał tam jakieś papiery... Że to jest podobno bardzo słynny profesor...(...) Dzwoni mi wiceminister, mówi, że taki wybitny lekarz, że trzeba coś zrobić, bo nie wypada... Co miałem zrobić?
- Mogłeś mi chociaż powiedzieć! - A co miałem powiedzieć? Że zatrudniam profesora z zagranicy? Przecież ty masz, Krzysiek, tylko doktorat... Co byś sobie pomyślał, że chcę kogoś na twoje miejsce? A to przecież nie tak...A gdy nowy lekarz podpisze kontrakt... Radwan odkryje, że doszło do pomyłki - bo Homolków jest dwóch i do Leśnej Góry wcale nie trafił ten "właściwy".
- Ten tutaj ma na imię Zdenek i ma sześćdziesiąt pięć lat... a nasz ma na imię Vaclav i jest ze dwa razy młodszy!

***Zobacz także***








