Cała sytuacja jest o tyle zaskakująca, że informacja wyskoczyła jak diabeł z pudełka. Nic nie wskazywało na to, że postać w przeszłości mogła przejść taką przemianę. Dlaczego?
Bo z fabuły wynikało, że przed przyjazdem do Los Angeles, gdzie rozgrywa się akcja serialu, była bardzo biedna (skąd pieniądze na drogą operację?) i urodziła dziecko, które oddała do adopcji.
Złośliwi twierdzą, że ten zwrot akcji jest bardziej absurdalny i niewiarygodny, niż wszystkie "zmartwychwstania" Taylor (Hunter Tylo) razem wzięte.

Odtwórczyni roli zdradziła, że nie przejmuje się krytyką i jest dumna, że serial porusza ważny w tej chwili na świecie temat osób transseksualnych.
- W pierwszej chwili na pewno byłam zaskoczona. Dziesięć czy dwadzieścia lat temu byłoby to nie do pomyślenia, żeby taki wątek pojawił się w soap operze - zdradziła i dodała, że ma nadzieję, iż rozgorzeje dyskusja na temat tolerancji i akceptacji.


mr








