Zdradzamy, że w 1595. odcinku "Emki", który na antenę telewizyjnej Dwójki trafi zaraz po wakacyjnej przerwie, Marysia przyłapie swoją mamę na oglądaniu programu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" i dozna wstrząsu.
- Mamuś, po co to oglądasz? - zapyta zszokowana.
- A jeśli my... Mateusza już nie zobaczymy? - łamiącym się głosem odpowie seniorka.
- Co ty mówisz? Proszę cię, mamo... - zatrwoży się Rogowska.
- Jak mógł tak po prostu zniknąć?... Tyle czasu nie odezwać się do nas, do Marka? - nie będzie mogła pojąć pani Mostowiakowa.

- Potrzebuje czasu... Chce się pozbierać po rozstaniu z Lilką... Musimy to zrozumieć... Mateusz to już dorosły facet i skoro chce być sam... - spróbuje wytłumaczyć bratanka Marysia.
- Ale jak to sam?! - przerwie jej w połowie zdania Barbara.
- Ma rodzinę, nas, ojca! Marek przecież specjalnie przyleciał, szukał go, dzwonił, a on nic... To takie okrutne, takie do niego niepodobne... - doda zdenerwowana seniorka.
- A ja myślę, że za jakiś czas Mateusz poradzi sobie z tą całą sytuacją i do nas wróci. Ty też musisz w to wierzyć... - zaapeluje Rogowska.
Zamiast odpowiedzi seniorka pokiwa tylko głową i zagryzie usta. W oczach będzie miała łzy...
Jak sądzicie: czy Mateusz wróci do Grabiny?





