"Lalka": wariacje, adaptacje i reinterpretacje
Wariacje, adaptacje, reinterpretacje. Nowe wersje znanych opowieści powstawały od zawsze. Rzeczą w filmowym świecie niemal pewną jest to, że każde pokolenie powinno mieć swoją odsłonę klasycznych dzieł Jane Austen. Tylko w tym roku zadebiutuje serialowa "Duma i uprzedzenie" z Emmą Corrin, a wcześniej mieliśmy przecież niezapomniany miniserial BBC z Colinem Firthem, czy równie fantastyczną filmową wersję z Keirą Knightley w roli głównej. Zresztą to nie jedyne odsłony tej popularnej powieści.
Seth Grahame-Smith, amerykański pisarz, postanowił wymieszać gatunki i napisał dwie książki, które później doczekały się filmowej adaptacji. Pierwszą był "Abraham Lincoln: Łowca wampirów" (2012), w którym prezydent Stanów Zjednoczonych ratował swój kraj przed krwiopijcami. Cztery lata później na ekranach kin zadebiutowała z kolei przeróbka "Dumy i uprzedzenia" zatytułowana "Duma i uprzedzenie i zombie". Ujmijmy sprawę krótko - oprócz miłosnych rozterek siostry Bennet musiały zmierzyć się z trochę większym niebezpieczeństwem.
Wracając do klasycznej Austen, lata temu w filmowej "Rozważnej i romantycznej" zachwycały Kate Winslet i Emma Thompson, a w 2026 roku pałeczkę po nich przejmą Daisy Edgar-Jones oraz Esmé Creed-Miles. Mieliśmy również nowe "Wichrowe Wzgórza" na podstawie powieści Emily Brontë, i choć zebrały one bardzo mieszane oceny, nie sposób odmówić im odwagi.
Samych ekranizacji "Lalek" mamy przecież dwie, niezapomnianą wersję filmową Wojciecha Hasa i serialową w reżyserii Ryszarda Bera.
Zobacz też: Przewodnik serialowca. Na te gorące premiery czekamy we wrześniu

"Lalka": słyszeliście o "Alkaloidzie" Aleksandra Głowackiego?
W Polsce powstały dwie ciekawe wariacje klasycznych powieści. Co prawda nikt ich nie zekranizował, ale wspomnę o nich, bo warto. Humorystyczne "Przedwiośnie żywych trupów" napisał w 2010 roku Kamil Śmiałkowski, a co ważniejsze w kontekście "Lalki", w 2012 roku ukazała się powieść "Alkaloid" autorstwa Aleksandra Głowackiego (pseudonim literacki i jednocześnie puszczenie oka do znawców literatury polskiej). W tej reinterpretacji Stanisław Wokulski nie pała uczuciem i nie ugania się za Łęcką. Zamiast tego jest odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą i odkrywa tytułowe alkaloidy, dzięki czemu zmienia prawa rządzące światem.
Ten trochę dłuższy wstęp potrzebny mi jest do napisania w zasadzie jednej rzeczy - różne interpretacje klasyki literatury istniały od zawsze, a ja jestem wielką zwolenniczką zabawy popkulturą i kulturą. Intrygują mnie połączenia gatunkowe, szalone pomysły bawiące się znanymi motywami, zmieniające je i stawiające na głowie.
Zmiany w filmowych czy serialowych wersjach, reinterpretacje, dodawanie nowych wątków oraz wszelkie wariacje również przyjmuję z otwartymi ramionami. Pod warunkiem, że są spójne, dobrze zrobione i potrafią mnie porwać. A netfliksowa "Lalka"? Netfliksowa "Lalka" robi to od pierwszego odcinka i jest fantastyczna. Bawi i wzrusza. O wierność oryginałowi szat rozdzierać nie zamierzam, a twórcy serialu przecież nie obdzierają powieści Prusa ze wszystkich motywów, a przedstawiają je na nowo, bardziej współcześnie.
"Lalka": fenomenalna reinterpretacja porywa widzów
"Lalka", już od chwili zapowiedzi sześcioodcinkowego miniserialu, nie miała być wierna historii opowiedzianej przez Bolesława Prusa. To reinterpretacja, wariacja, bawiąca się motywami i bohaterami. Czasami bezczelna, pewna siebie, zrealizowana z rozmachem. Czasami obrazoburcza, bo już w pierwszych minutach niektórzy widzowie mogą oburzyć się kwestiami, jakie padają na ekranie, trochę jak Florentyna w pierwszych minutach premierowego odcinka.
To opowieść o różnicach klasowych i arystokracji, która została w dawnym świecie i nie rozumie zmieniającego się świata oraz gardząca każdym, kto znajduje się niżej od niej. To historia o walce, o samostanowieniu, możliwości zrobienia czegoś dla siebie. A także o znalezieniu własnej drogi oraz wyrwaniu się ze społecznych konwenansów i ról, jakie przypisano bohaterom w tym "teatrze lalek".
Zobacz też: "Impersonalni" trafiają na Netfliksa. Serial, który wyprzedził swoje czasy

"Lalka": siłą serialu jest scenariusz Demirskiego i role Drzymalskiej i Schuchardta
W "Lalce" nikt nie jest idealny. Izabela Łęcka (Sandra Drzymalska) nie jest głupia, ani bezlitosna, ale bywa wyrachowana, arogancka, zimna. Jest sprytna, inteligentna i chce stanowić sama o sobie. Wychowana pod kloszem według ustalonych zasad pragnie czegoś więcej, ale sama nie wie do końca czego. Miota się więc i w emocjach, i w życiu.
Charakter Łęckiej jest mocny, złożony i różnorodny, co daje niesłychane pole do popisu Sandrze Drzymalskiej, której kibicuję od czasu pierwszego "Sexify". Prezentuje cały wachlarz emocjonalny Izabeli, która raz zachowuje się jak arogancka dziewczyna, która ma dostać to, co chce, bo tak. Kilka chwil później będzie zagubiona, a czasami jej cały świat się zawali. To niezwykle intensywna rola, z którą aktorka radzi sobie doskonale.
Stanisław Wokulski (Tomasz Schuchardt) nie jest rycerzem na białym koniu, a człowiekiem, który chce osiągnąć swój cel, a chęć dołączenia do arystokracji i bycia kimś innym niż jest, ma dla niego ogromne znaczenie. W niektórych scenach, kiedy Wokulski raz po raz jest upokarzany to przez jednego, to drugiego barona, aż chce się krzyknąć: "Stachu, nie musisz. Na co ci oni"?. Jednak on próbuje, choć nieważne, jak wielkiego majątku by się nie dorobił, to arystokracja nigdy nie uzna go za swojego.
I Łęckiej, i Wokulskiemu można w wielu chwilach współczuć, oboje w końcu chcą wyrwać się z ograniczeń, jakie wyznaczyły im społeczne zasady. To, w jaką stronę historię tej dwójki rozwinęli Paweł Maślona, Paweł Demirski oraz Jagoda Dutkiewicz zaskoczy wielu widzów, szczególnie w finałowym odcinku. Konfrontacja Łęckiej i Wokulskiego oraz zakończenie to fenomenalny występ Drzymalskiej i Schuchardta.
"Lalka": szalona, pełna emocji podróż
"Lalka" to również wspaniałe kostiumy Doroty Roqueplo, piękne zdjęcia, dopracowana z każdym szczegółem scenografia, szybkie i cięte dialogi oraz niesamowita, klimatyczna muzyka Baascha, polskiego kompozytora oraz producenta. I oczywiście, drugi plan - świetna Julia Wyszyńska jako Florentyna, przewspaniała Maria Kania jako Marianna, jedna z najlepszych postaci serialu, oraz Dariusz Chojnacki czyli kochany, rozsądny, lojalny Ignacy Rzecki.
Choć czasami "Lalka" traci nieco tempo, jest trochę dłużyzn, a podczas seansu mimowolnie pojawiają się skojarzenia z "Bridgertonami" (np. sceny tańca, co też niekoniecznie musi być wadą), to serial potrafi porwać i zabrać widza w szaloną, pełną emocji podróż. A co najważniejsze, jest przy tym bardzo ironiczny, bardzo zabawny, nie tracąc ani przez chwilę tego, co chce przekazać.
Zobacz też: Mniej bezczelny, bardziej dramatyczny. Oceniamy drugi sezon hitu Netfliksa








