Czy wiecie, jakie są najniebezpieczniejsze zawody? Na czele rankingu są drwale i poławiacze krabów. Gdyby jednak liczono wszystkie złamane nogi, wstrząśnienia mózgu i tego typu kontuzje, to z pewnością w czołówce znaleźliby się i aktorzy!
Na ekranie wszystko wygląda jak dobrze wyreżyserowany spektakl. Bohater ucieka przed bandytą, wskakuje do jeziora albo spada z konia i po chwili wstaje, jakby nic się nie stało. Za kulisami bywa jednak znacznie mniej filmowo. Niektóre sceny kończyły się złamanymi nogami, poważnymi kontuzjami, a czasem niewiele brakowało do prawdziwej tragedii.
Historie pokazują, że wypadki na planach seriali nie należą do rzadkości. Czasem nawet niewielki błąd kończy się kontuzją aktora i koniecznością zmiany scenariusza.
Janusz Gajos: Ciężarówka przejechała po aktorze
Jeden odcinek serialu "Czterej pancerni i pies" rozgrywa się w szpitalu, do którego bohaterowie trafili po walkach w Warszawie. Janek Kos jest cały w gipsie. Sam aktor też nie mógł się wtedy ruszać.
W przerwie między kolejnymi ujęciami wypoczywał na łące. Nie zauważył go kierowca ciężarówki i… przejechał po nim, powodując złamanie miednicy.
Krążyły plotki, że to nie był wypadek, a zemsta z zazdrości o kobietę. W każdym razie Gajos trafił naprawdę do szpitala i trzeba było wprowadzić zmiany w scenariuszu.
Bogusz Bilewski: "Janosik" okazał się wyjątkowo niebezpieczny
Na planie kultowego "Janosika" nie brakowało niebezpiecznych sytuacji. Ale trudno się dziwić, skoro aktorzy musieli biegać i walczyć w górskich realiach. Bogusz Bilewski, odtwórca roli Kwiczoła, doznał poważnego urazu nogi po tym, jak podczas sceny walki kaskader niechcący wykręcił mu nogę. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że konieczna była operacja.
Niebezpiecznie było również podczas scen z Markiem Perepeczką. W jednej z nich koń potknął się na kamieniach i przewrócił się na aktora. Na szczęście obyło się bez poważniejszych obrażeń. Skończyło się na siniakach i silnym bólu.
Tomasz Samosionek: Towarzystwo pana Samochodzika nie zawsze było bezpieczne
Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło także podczas realizacji serialu "Samochodzik i templariusze". Tomasz Samosionek, grający jednego z harcerzy, podczas scen kręconych na jeziorze pewnego razu wypadł z amfibii i utknął pod przewróconą łódką.
Przez chwilę nie mógł wydostać się na powierzchnię i walczył o życie. Na szczęście aktorowi w końcu udało się wypłynąć.
Zobacz również:
Mieczysław Kalenik: Koń dwukrotnie połamał mu tę samą nogę
Na ekranie wszystko przebiega sprawnie, można nawet odnieść wrażenie, że aktorzy grający w "Krzyżakach" całe życie jeździli konno. Rzeczywistość była mniej różowa. Mieczysław Kalenik miał poważne perypetie z koniem, który aż dwukrotnie się pod nim poślizgnął. Za pierwszym razem złamał mu nogę. Aktor grał rolę Zbyszka z Bogdańca w gipsie sprytnie ukrywanym pod kostiumem.
Po pewnym czasie Kalenik znów wsiadł na konia. Ten znów się poślizgnął i ponownie przygniótł wcześniej złamaną nogę, krusząc gips.
Mateusz Janicki: Przez długi czas ukrywał złamaną nogę
Podczas zdjęć do serialu "Singielka" Mateusz Janicki niefortunnie upadł i złamał nogę. Co ciekawe, początkowo nie powiedział o kontuzji ani reżyserowi, ani kierownikowi planu.
Do wypadku doszło podczas realizacji jednej ze scen, gdy aktor był popędzany przez ekipę. Dopiero później okazało się, że uraz jest na tyle poważny, iż scenariusz trzeba było odpowiednio zmodyfikować.
Podobna sytuacja spotkała również Joannę Kulig na planie serialu "O mnie się nie martw". Aktorka także złamała nogę, a twórcy produkcji dostosowali zdjęcia do jej rekonwalescencji.
Piotr Mróz: Jedno nieplanowane kopnięcie skończyło się tragedią
Piotr Mróz do dziś wspomina jedną z pierwszych przygód na planie "Gliniarzy". Scena wydawała się dobrze przygotowana. Grany przez niego bohater miał gonić przestępcę przez bar, a ten rzucał mu pod nogi stołek barowy.
Wszystko było wielokrotnie przećwiczone. Gdy ruszyła kamera, partnera aktora poniosły emocje i kopnął dodatkowy stołek.
Efekt? Złamana noga i przymusowa przerwa w pracy.
Marek Włodarczyk: O mało nie utonął
Marek Włodarczyk ma za sobą przeżycie, którego nigdy nie zapomni. Podczas realizacji szóstego sezonu "Kryminalnych" grany przez niego komisarz Zawada wpadał do morza i miał nieprzytomny leżeć na dnie. Ponieważ nie było to łatwe, obciążono go ołowiem. Aktor świetnie sobie radził i bez problemu nakręcono kilka dubli.
Przy kolejnej powtórce okazało się jednak, że był już tak zmęczony, iż nie był w stanie odbić się od dna i wypłynąć na powierzchnię. Ekipa początkowo była przekonana, że wszystko przebiega zgodnie ze scenariuszem. Dopiero gdy operator zauważył, że aktor nie wypływa na powierzchnię, ruszono mu z pomocą.
"Niewiele brakowało, a utonąłbym" - wspominał po latach Włodarczyk.
Edyta Herbuś: Złamała nogę... razem ze swoją bohaterką
Życie czasem zaskakująco naśladuje scenariusz. Na planie "Pierwszej miłości" Edyta Herbuś kręciła scenę ucieczki ze szpitala.
"Moja bohaterka była pod wpływem leków i trochę poplątały się jej nogi. Jak widać nie tylko jej, ale i mi. Pękła mi kość śródstopia" - opowiadała z charakterystycznym dla siebie dystansem.
Aktorka nie zniknęła jednak z serialu. Musiała jedynie pracować w ortezie.
Kamera nie zawsze wybacza
Choć dziś za najbardziej ryzykowne sceny odpowiadają kaskaderzy i specjaliści od efektów specjalnych, wypadki na planach wciąż się zdarzają. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, nieprzewidziany ruch partnera albo zwykły pech, by fikcyjna akcja zamieniła się w prawdziwą kontuzję.
Widzowie zwykle widzą jedynie kilkadziesiąt sekund perfekcyjnie zmontowanej sceny. Nie mają jednak świadomości, że czasem kryją się za nią miesiące rehabilitacji, operacje i ból, który aktorzy musieli znosić jeszcze długo po zakończeniu zdjęć. Wypadki na planach seriali przypominają, że filmowa fikcja bywa zaskakująco bliska prawdziwemu życiu.










