Początki znajomości
Legendarny reżyser poznał Joannę w 1959 roku na planie filmu "Miejsce na ziemi“ Stanisława Różewicza. On był wówczas drugim reżyserem, ona statystką. Młodziutka dziewczyna z rzucającą się w oczy urodą od razu zwróciła jego uwagę. Przez chwilę wydawało mu się nawet, że to jest piękna aktorka grająca jedną z głównych ról i że w tłumie statystów znalazła się... przez pomyłkę. Zainteresował się nią i tak ustawiał statystów, żeby ona zawsze była na pierwszym planie, w polu widzenia kamery.
Z asystentki dentysty uczynił aktorkę
Po każdym dublu tylko do niej kierowałem jakieś uwagi, chociaż nie były konieczne. Wykorzystywałem każdy moment, żeby być blisko niej. Nawet nie miałem pretensji, że reżyser robił za dużo dubli, chociaż z drugiej strony chciałem, żeby zdjęcia skończyły się jak najszybciej, bo pragnąłem umówić się z nią na spotkanie. Udało mi się. Zaproponowałem wymianę numerów telefonów pod pretekstem, że będą jeszcze kręcone sceny ze statystami, w których mogłaby wystąpić. Zgodziła się. A ja nie czekając na te sceny, bo wiedziałem, że takich z udziałem statystów już nie będzie, zatelefonowałem do niej z zaproszeniem na kawę. Była zaskoczona, a może udawała, ale nie kazała się długo prosić - dokładnie relacjonował w swojej książce "Miłości mojego życia".
Joanna zwierzyła się swojemu przyszłemu mężowi, że zdecydowała się statystować w filmie z ciekawości i dla pieniędzy, co wydało mu się mało prawdopodobne, bo pochodziła z zamożnej rodziny i zawsze musiała wracać do domu przed dwudziestą drugą. Nie sprawiała bynajmniej wrażenia, że należy do dziewczyn, które znajomość ze studentami szkoły filmowej, młodymi reżyserami czy operatorami, uważały za swoje wielkie szczęście. Była wtedy świeżo po maturze i pracowała jako... technik dentystyczny. Interesowała się filmem i teatrem, myślała o aktorstwie, ale brakowało jej odwagi. 26-letni wówczas reżyser jako pierwszy dostrzegł u niej predyspozycje w tym kierunku i zachęcił do zdawania do szkoły filmowej w Łodzi. Studia podjęła, kiedy byli już małżeństwem.
Ślub bez obrączek
Świadkami na ich ślubie w USC byli: operator Wiesław Zdort, najserdeczniejszy przyjaciel Stanisława Jędryki, i jego koleżanka ze studiów Halina Wirska, prywatnie żona wybitnego mistrza komedii Tadeusza Chmielewskiego. Co ciekawe, na ślubie i do końca trwającego pięć lat małżeństwa para nie miała obrączek...
Po uroczystości, na skromnym obiedzie w naszym domu, Tadzio Chmielewski bacznie przyglądał się mojej ślicznej małżonce. Może wtedy zrodził się w jego głowie pomysł obsadzenia Joanny w swoim filmie. W każdym razie, kiedy przystąpił do realizacji sensacyjnego filmu "Dwaj panowie N", powierzył jej główną rolę kobiecą. Obyło się nawet bez zdjęć próbnych, tak modnego dzisiaj castingu - ujawnił Stanisław Jędryka na łamach swojej autobiografii.
Debiut aktorski Joanny Jędryki wypadł znakomicie.
Sama premiera była dla mnie miłym przeżyciem. Siedziałem obok niej i rozpierała mnie duma. Zachwycone spojrzenia panów kierowane w jej stronę łechtały moją męską próżność. Byłem szczęśliwy, że kocham tak piękną kobietę, która darzy mnie uczuciem - ekscytował się reżyser w swojej książce.
Stanisław Jędryka żałował, że sam dopiero po latach zatrudnił Joannę w kilku swoich filmach. Zawsze podziwiał ją w produkcjach kolegów i każdy jej sukces sprawiał mu radość. Nawet wtedy, kiedy przedstawiając się komuś, słyszał: "Czy ta piękna i zdolna aktorka Joanna Jędryka to ktoś z rodziny"? Nikomu nie przychodziło do głowy, że mógł być jej mężem. Myślano, że raczej... ojcem.
Rozwód na własne życzenie
Najbardziej jednak Stanisław Jędryka żałował tego, że skrzywdził Joannę, porzucając ją dla dawnej miłości. Do śmierci uważał to za swój największy życiowy błąd. Do końca zresztą pozostali przyjaciółmi, a Joanna nigdy go nie zawiodła. Nawet wtedy, gdy nie byli już razem. Ze wzruszeniem opowiadał historię z życia wziętą o tym, że gdy podczas pobytu w Nowym Jorku trafił do szpitala z zawałem serca, zadzwoniła do niego z pocieszeniem, żeby nie martwił się o koszty swojego leczenia, bo jak będzie trzeba, to ona i jej siostra sprzedają swoje małe fiaty na ich pokrycie!

Stanisław Jędryka nie ujawnił, jak właściwie doszło do tego, że odszedł od Joanny. Jednak całą winę za rozpad małżeństwa wziął na siebie. Po rozwodzie spakował cały swój dobytek, który mieścił się w jednej walizce, i przeniósł się do pokoju sublokatorskiego w oczekiwaniu na mieszkanie w Warszawie. Pół roku później zamieszkał w malutkiej kawalerce na stołecznym Starym Mieście, w której został już do końca swego życia.
Zabawa w detektywa
Po rozwodzie chciał wszystko odwrócić. Niestety, Joanna nie podzielała jego pragnień. A on przeżywał katusze z powodu utraconej miłości. Z rozpaczy zabawiał się - jak sam to określił - w detektywa z kiepskiego filmu kryminalnego. Obserwował ją z ukrycia, jak wychodziła z teatru. Swoje śledzenie byłej żony przeniósł pod ich dom, w którym nie było już dla niego miejsca. Wieczorem stawał w ciemnościach pod balkonem i wpatrywał się w okno, by ją zobaczyć. Któregoś wieczoru za cienką zasłoną pojawiła się sylwetka wysokiego mężczyzny, który akurat... zdejmował spodnie.
Dochodziły mnie słuchy, że Asia wdała się w romans z kolegą z teatru, bardzo dobrym aktorem, Krzysztofem Chamcem, znanym z licznych podbojów miłosnych, uchodzącym za ciacho. Byłem wyraźnie zazdrosny, uznałem to nawet za prestiżową porażkę, chociaż Asia miała prawo układać sobie życie na nowo, ale przede wszystkim bałem się, że będzie jeszcze jedną ofiarą podrywacza. I jak się okazało, w przyszłości moje obawy się sprawdziły - opowiedział reżyser na kartach "Miłości mojego życia".
Po rozwodzie z Krzysztofem Chamcem, Stanisław Jędryka starał się podtrzymywać Joannę na duchu, za co po latach zrewanżowała mu się troską w trudnych chwilach po drugim zawale. Nigdy jednak nie pojawiła się żadna sugestia, że mogliby do siebie wrócić i razem zamieszkać. Po prostu byli przyjaciółmi.

Twórca "Wakacji z duchami" cieszył się, gdy Joanna spotkała w końcu człowieka, który wynagrodził jej wszystkie krzywdy ze strony mężczyzn. Poślubiła pisarza, dziennikarza i tłumacza Jerzego Chociłowskiego, z którym od ponad czterdziestu lat tworzy szczęśliwy związek.
Zobacz też: Krzysztof Chamiec był damskim bokserem?! Stawał się agresywny, gdy wypił za dużo!





