Londyn, rok 1814. Miasto spowite gęstą, lepką mgłą, brudne, cuchnące i przesiąknięte zepsuciem. W ten brutalny świat wkracza on - żądny przygód James Keziah Delaney. Mężczyzna, który po dziesięciu latach nieobecności powraca z Afryki jak widmo z innego świata, by upomnieć się o schedę po zmarłym ojcu. Szybko jednak okazuje się, że zamiast majątku przejmuje spuściznę pełną niebezpiecznych sekretów. Rzuca wyzwanie Kompanii Wschodnioindyjskiej i rozpoczyna bezwzględną grę na krawędzi między skłóconymi imperiami Anglii i Ameryki.
W obsadzie, obok magnetycznego Toma Hardy'ego, błyszczeli m.in. Leo Bill, Oona Chaplin czy David Hayman. Jak to się stało, że ten genialny, wciągający serial zniknął pośród wydawniczego szumu, nigdy nie doczekując się kontynuacji?
"Tabu": mrok, od którego nie można oderwać wzroku
Kiedy w 2017 roku "Tabu" ujrzało światło dzienne, krytycy i widzowie zamarli w zachwycie. Tom Hardy, współtworzący dzieło wspólnie ze swoim ojcem Chipsem Hardym oraz Stevenem Knightem ("Peaky Blinders"), dostarczył nam coś znacznie więcej niż zwykły dramat kostiumowy. To mroczna opowieść, w której historia miesza się z okultyzmem, psychodramą i brutalnym thrillerem politycznym.
Londyn pokazany w serialu nie ma w sobie nic z eleganckiej pocztówki. To wilgotne, cuchnące bagno, w którym człowiek człowiekowi jest wilkiem, a na każdym rogu czai się spisek. Z jednej strony odruchowo odwracamy wzrok od tych obskurnych, pełnych nędzy zaułków; z drugiej - jesteśmy jak zahipnotyzowani, pragnąc badać kolejne mroczne zakamarki.
Równie przerażający i fascynujący jest sam protagonista. Delaney to postać niezwykła - małomówny, skrajnie nieprzewidywalny, emanujący pierwotną, niemal zwierzęcą siłą. Nie znajdziemy tu kryształowego herosa. Decyzje podejmowane przez Jamesa często budzą moralny sprzeciw, a jego metody napawają lękiem, a jednak trochę kibicujemy mu w tej nierównej walce.
"Tabu" to produkcja wymagająca, ujawniająca sekrety powoli. Fabuła gęstnieje z odcinka na odcinek, wymagając od odbiorcy pełnego skupienia. Jednak ten wszechogarniający mrok, w którym rzeczywistość płynnie przenika się z koszmarami i halucynacjami bohatera, działa jak magnes. Chcemy dowiedzieć się, kim naprawdę jest Delaney i co mrocznego wydarzyło się w Afryce, gdy świat uważał go za zmarłego.
Drugi sezon nigdy nie powstanie?
Ostatnia konkretna aktualizacja dotycząca przyszłości serialu nadeszła w 2021 roku, kiedy Steven Knight śmiało zapowiadał, że gotowych jest już sześć z ośmiu scenariuszy do drugiego sezonu, a zdjęcia ruszą, gdy tylko kalendarz Toma Hardy'ego przestanie pękać w szwach.
Od tamtej pory minęły lata, a nad projektem zapadła głucha cisza. Tom Hardy skupił się na innych projektach, a fani pozostali z pytaniami bez odpowiedzi.
Z perspektywy czasu brak kontynuacji "Tabu" to jawna krzywda dla fanów. Z każdym mijającym rokiem żal rośnie, a nadzieja powoli znika. Czy Delaney jeszcze kiedykolwiek powróci na nasze ekrany i zdradzi jakimi szalonymi ścieżkami podąża jego umysł? Pozostaje nam jedynie bezradnie czekać.






