Mimo upływu czasu serial "Czterej pancerni i pies" nadal cieszy się popularnością i uznaniem. Produkcja unaoczniła istotę wartości takich jak przyjaźń, braterstwo, lojalność. Historia załogi czołgu T-34-85 nr 102 "Rudy" chwyciła za serca wielu widzów, a Janek Kos, Gustlik Jeleń, Olgierd Jarosz, Grigorij Saakaszwili oraz pies Szarik na stałe zapisali się w historii. Trudno dziś też znaleźć w Polsce osobę, która nie znałaby czołówki serialu - piosenki "Deszcze niespokojne". Jej poruszające wykonanie zawdzięczamy Edmundowi Fettingowi, a słowa napisała niezastąpiona Agnieszka Osiecka.
"Czterej pancerni i pies": kulisy castingu Włodzimierza Pressa
Droga Włodzimierza Pressa do otrzymania roli była dość wyboista. Gdy otrzymał telefon z propozycją przyjścia na casting, miał wiele wątpliwości.
"Szukali bruneta o południowej urodzie. Nie wierzyłem, że coś z tego wyjdzie. Po niepowodzeniu z 'Faraonem' straciłem resztki wiary, że do czegokolwiek się w tym zawodzie nadaję" - wspominał.
Dodatkowo aktor podkreślał, że z historią pokazywaną w serialu prywatnie ma niewiele wspólnego:
"Nie chciałem w tym grać. Chodziło przecież o serial wojenny, a ja jestem z natury pacyfistą, nigdy nic wspólnego z wojskiem nie miałem".
Był to jednak czas, w którym Press nie miał wystarczająco wielu zawodowych ofert, by się utrzymać. Choć ostatecznie postanowił dać projektowi szansę, nie przewidział, że informacja ta nie spodoba się Jerzemu Rakowieckiemu - dyrektorowi Praskiego Teatru Ludowego w Warszawie, z którym współpracował od 1963 roku. Mężczyzna nie chciał zgodzić się na udział aktora w zdjęciach próbnych, gdyż jego nieobecność mogłaby popsuć plany repertuarowe. Dopiero po czasie udało się namówić go do zmiany zdania.
Na zdjęciach próbnych Press odegrał scenę bójki z Januszem Gajosem. Młodym artystom wyszło to na tyle dobrze, że już następnego dnia obaj dostali role.
Włodzimierz Press jako Grigorij Saakaszwili. Rola okazała się przekleństwem?
Serial bił rekordy popularności nie tylko ze względu na fascynującą fabułę, ale właśnie dzięki doskonale dobranej obsadzie. Janusz Gajos, Franciszek Pieczka, Roman Wilhelmi i Włodzimierz Press dali swoim bohaterom tyle charakteru i autentyczności, że do dziś są wspominani z ogromnym sentymentem. Pola Raksa, jako Marusia skradła serce nie tylko Jankowi, ale i całej Polsce, stając się symbolem urody i wdzięku okresu PRL-u. Dla wielu widzów najpopularniejszą postacią serialu był jednak Szarik - czworonożny członek załogi. Pomimo, że na ekranie oglądaliśmy jednego psa, w rzeczywistości Szarika grała aż trójka owczarków ("Trymer","Atak" i "Spik").
Występ w serialu dla niemal wszystkich stał się trampoliną do rozwoju dalszej kariery. Wyjątkiem okazał się jedynie... Włodzimierz Press. Po latach z żalem mówił, że przez Grigorija stracił szansę na zagranie wielu ról, o których marzył:
"Nic z tej mojej popularności nie wynikało. Może gdybym został w teatrze, nie miałbym pewnie tak wielkiej sympatii widzów, ale może robiłbym ciekawsze rzeczy, niż robiłem" - stwierdził.
Na planie odnalazł miłość życia
Udziałowi w "Czterech pancernych i psie" Włodzimierz Press zawdzięcza jednak coś bardzo ważnego - miłość. Na planie serialu spotkał swoją przyszłą żonę - Renatę, studentkę szkoły plastycznej pracującą jako kostiumolog. Aktor wyznał po latach, że gdy tylko ją zobaczył, dosłownie zwariował na jej punkcie. Ona z kolei wspominała, że kiedy po raz pierwszy spojrzała w jego ciemne, błyszczące oczy, wiedziała już - ten albo żaden. Niedługo później doczekali się dwóch pociech: Grzegorza i Tanii.
"Jestem zadowolonym z życia mężczyzną, ale zawiedzionym sobą artystą i... niespełnionym aktorem" - stwierdził w rozmowie z "Angorą".
Zobacz też:
O tym serialu będzie głośno! Czarujący romans wciąga już od pierwszych minut









