"Zmiennicy" to polska komedia telewizyjna wyreżyserowana przez Stanisława Bareję, która była emitowana w latach 1986-1988. Jak na realia lat 80., serial wyróżniał się imponującą skalą realizacji - w obsadzie znaleźli się znani i cenieni aktorzy, tacy jak Ewa Błaszczyk, Irena Kwiatkowska, Kazimierz Kaczor, Mieczysław Hryniewicz, Bronisław Pawlik oraz Krzysztof Kowalewski.
"Zmiennicy": największe błędy w kultowym serialu
Idea stworzenia serialu ukazującego losy warszawskich taksówkarzy zmagających się z codziennością PRL-u zrodziła się podczas rozmowy Stanisława Barei z satyrykiem i scenarzystą Jackiem Janczarskim. Po tym, jak Jadwiga Jankowska-Cieślak odmówiła udziału w projekcie, Janczarski zaproponował główną rolę swojej żonie - Ewie Błaszczyk. Aktorka zagrała Kasię Piórecką, która, by zdobyć wymarzoną posadę kierowcy w firmie taksówkarskiej, przyjmuje męską tożsamość i staje się Marianem Koniuszką.
Stanisław Bareja znany był z ogromnej dbałości o szczegóły, ale również z umiejętności improwizacji. "Zmiennicy" powstali w trudnych warunkach, przy ograniczonym budżecie i w czasach, kiedy ekipa filmowa musiała zmagać się z licznymi utrudnieniami technicznymi. Nic dziwnego, że w serialu pojawiły się ujęcia, w których widoczne są drobne pomyłki. Jednak to właśnie ich obecność sprawia, że produkcja nabiera dodatkowego uroku, a niektóre sceny oglądane po latach wydają się jeszcze bardziej autentyczne.
Wpadki w serialu "Zmiennicy". Niektóre niedociągnięcia umknęły fanom
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów są ujęcia taksówek. Serial kręcono z wykorzystaniem kilku Fiatów 125p, które miały udawać ten sam samochód prowadzony na zmianę przez Jacka Żytkiewicza i Kasię Piórecką. W efekcie uważni widzowie mogą zauważyć różnice w kolorze karoserii, oznaczeniach bocznych czy nawet w tablicach rejestracyjnych. Dla przeciętnego odbiorcy w latach 80. nie miało to większego znaczenia, ale dziś w dobie cyfrowych kopii i wielokrotnych powtórek takie szczegóły stają się widoczne.
Kolejna nieścisłość pojawiła się już w premierowym odcinku kultowego serialu PRL-u. Podczas przygotowywania nowej taksówki o numerze "1313", Jacek i Stanisław montują na niej koguta z wcześniejszego pojazdu. Jednak w następnym odcinku pojawia się on już w zupełnie innej wersji.
Oznakowanie boczne taksówki należącej do Parzydlaka zmienia swój kolor - w niektórych scenach jest czarne, a w innych białe. Inna wpadka również związana jest z taksówką - zielony stworek, widoczny na tylnej szybie auta Michalika, zmienia swoje położenie w zależności od ujęcia. Pojawia się raz po prawej, raz po lewej stronie, a w niektórych odcinkach jego wygląd różni się od pierwotnego.
W odcinku "Antycypacja" pojawia się nieścisłość dotycząca wieku Jana Oborniaka. W nekrologu, który jego żona czyta w gazecie, podano, że miał 45 lub 46 lat, co sugeruje datę urodzenia w latach 1940-1941. Tymczasem na tylnej okładce jego książki widnieje informacja, że urodził się w 1948 roku i zmarł w 1985, co wskazywałoby, że w chwili śmierci miał zaledwie 37 lat.
Z kolei w odcinku "Safari" akcja wyraźnie toczy się latem, tymczasem Kasia wspomina, że poprzedniego dnia nastąpiła zmiana czasu na zimowy, co jest oczywistą nieścisłością.
Uważni widzowie z pewnością zauważyli nietypowy paszport Krashana Bhamaradżanga - choć w serialu przedstawiany jest jako obywatel Tajlandii, dokument wyraźnie wskazuje, że pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Zresztą, sam Krashan gdy przebywał w Warszawie, mówił po polsku z wyraźnym akcentem, jednak podczas pobytu w Bangkoku posługiwał się językiem polskim już bez żadnych naleciałości. Po powrocie do stolicy znów zaczął mówić z akcentem.

Błędy z dokumentami zresztą pojawiają się ponownie. Dowody osobiste Mariana Koniuszki, Jana Oborniaka oraz jego brata Macieja są niemal identyczne - zawierają te same informacje, takie jak rysopis czy miejsce urodzenia, zostały wystawione przez ten sam urząd, a co więcej - brakuje w nich numeru PESEL.
"Zmiennicy" kręceni byli w plenerach stolicy, co samo w sobie było dużym przedsięwzięciem. Dzięki temu serial jest dziś również dokumentem pokazującym wygląd Warszawy lat 80. W kilku scenach widać jednak, jak do kadru przypadkowo wchodzą przechodnie, a nawet pojawiają się samochody niezwiązane z akcją. Na przykład w odcinkach, w których bohaterowie poruszają się po centrum miasta, można dostrzec ludzi obserwujących ekipę filmową czy dzieci machające do kamery.
Kolejną ciekawostką jest fakt, że niektóre sceny miały być rozgrywane w zupełnie innych miejscach niż w rzeczywistości. Bareja, chcąc oszczędzić czas i pieniądze, wykorzystywał te same lokalizacje do różnych ujęć, a widzowie mieli odnieść wrażenie, że bohaterowie przemieszczają się po całym mieście. Dziś łatwo zauważyć, że te same kamienice czy ulice powtarzają się w różnych kontekstach fabularnych.
Wpadki nie przeszkodziły w sukcesie
Mimo licznych błędów i potknięć, "Zmiennicy" pozostali jednym z największych sukcesów Stanisława Barei. Wynika to z faktu, że dla widzów najważniejsza była historia, barwne postacie i absurdalny humor, który celnie komentował rzeczywistość. Drobne pomyłki techniczne były w gruncie rzeczy niewidoczne, a nawet jeśli ktoś je dostrzegał, traktował je jako element uroku produkcji.
Co więcej, Bareja potrafił przekuć ograniczenia w atut. Improwizowane dialogi, przypadkowe zdarzenia na planie czy drobne niespójności scenograficzne tworzyły atmosferę autentyczności i sprawiały, że serial miał wyjątkowy rytm. Dziś można powiedzieć, że właśnie dzięki temu "Zmiennicy" starzeją się z wdziękiem i wciąż pozostają aktualni.
Zobacz też:
Polacy oszaleli na punkcie tego serialu. Koreański hit podbija ranking Netfliksa








