Dziś trudno wyobrazić sobie kogokolwiek innego w tej roli, ale Marek Perepeczko wcale nie był wymarzonym kandydatem producentów "Janosika". Jerzy Passendorfer od początku był przekonany, że właśnie on powinien zostać Janosikiem, jednak część decydentów stanowczo protestowała.
Za przystojny na Janosika
Problemem była… uroda aktora. Uważano, że jest zbyt przystojny, ma zbyt łagodne rysy twarzy i bardziej przypomina amanta niż twardego zbójnika z Podhala. Dodatkowo zarzucano mu, że nie potrafi mówić gwarą, co w serialu osadzonym w góralskim świecie miało być poważną wadą. Rozważano nawet obsadzenie starszego o jedenaście lat Czesława Jaroszyńskiego (w rezultacie zagrał on rywala Janosika - harnasia Bardosa).
Passendorfer nie ustąpił. Jak pokazał czas, miał rację. Perepeczko stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiej telewizji.
Ogromny sukces miał jednak swoją cenę. Marek Perepeczko przyznawał, że Janosik na długo go zaszufladkował.
- Janosik na długie lata mnie zaszufladkował, ale nigdy nie żałowałem, że go zagrałem. Zawsze przecież mamy sentyment do okresu życia, kiedy dysponujemy pełnią sił - mówił w jednym z ostatnich wywiadów.
Jednocześnie podkreślał, że fenomen bohatera tkwił w czymś znacznie głębszym.
- To postać będąca symbolem szlachetności i walki o sprawiedliwość społeczną. Zawsze chcemy oglądać bohatera, który staje w obronie skrzywdzonych - przekonywał.
Nie pił, nie romansował. Koledzy mieli mu to za złe
Choć Janosik przyniósł Perepeczce wielką popularność, według wspomnień jego żony nie wszystkim na planie podobał się styl życia aktora.
Agnieszka Fitkau-Perepeczko po latach opowiadała, że mąż nie uczestniczył w zakrapianych imprezach po zdjęciach, nie wdawał się w romanse i najchętniej wracał do domu.
- Widziałam, jak zazdrośni koledzy odsuwali się od niego, bo nie upijał się, nie romansował, bo był ze mną szczęśliwy. Największe pretensje miał do niego Witold Pyrkosz - wspominała.
Trudno dziś ocenić, ile w tej relacji było emocji, ale niewątpliwie Perepeczko należał do aktorów, którzy bardziej od życia towarzyskiego cenili rodzinę.
Cała Polska wierzyła w ich romans. Prawda była zupełnie inna
Równie wielką gwiazdą "Janosika" stała się Ewa Lemańska, ekranowa Maryna. Wysoka brunetka stworzyła z Perepeczką jedną z najpiękniejszych ekranowych par lat siedemdziesiątych. Widzowie byli przekonani, że uczucie między Janosikiem i Maryną przeniosło się poza plan zdjęciowy.
Plotki o romansie pojawiały się przez lata, jednak aktorka konsekwentnie im zaprzeczała.
- Marek był przyjacielem mojego męża. Bronił mnie przed pomysłami innych panów. To była porządna przyjaźń - wspominała po latach.
Najlepszy duet serialu. Ich przyjaźń przetrwała cztery dekady
Jeśli ktoś kradł w "Janosiku" sceny głównemu bohaterowi, byli to Pyzdra i Kwiczoł. Polska telewizja zyskała jeden z najlepszych komediowych duetów w swojej historii.
Witold Pyrkosz jako Jędruś Pyzdra i Bogusz Bilewski jako Kwiczoł przyjaźnili się nie tylko na ekranie. Ich znajomość trwała ponad czterdzieści lat.
Zapytani kiedyś, czy prawdziwa przyjaźń między aktorami jest możliwa, odpowiadali z rozbrajającą szczerością:
- W naszym przypadku tak, bo wiemy, że żaden żadnemu roli nie podkradnie.
Bogusz Bilewski był zresztą prawdziwą legendą Zakopanego. Przygotowując się do roli, godzinami przesiadywał w góralskich karczmach, ucząc się gwary i słuchając miejscowych opowieści. Jak żartował później Pyrkosz, był "ulubionym ceprem górali". Według krążącej od lat anegdoty zostawił w zakopiańskich lokalach nie tylko kilka aktorskich honorariów, ale miał nawet sprzedać swojego trabanta, gdy zabrakło pieniędzy.
Górale nie rozumieli... górali
Jedną z największych osobliwości serialu okazał się język bohaterów.
Twórcy chcieli, by dialogi miały góralski charakter, ale jednocześnie były zrozumiałe dla widzów z całej Polski. Powstała więc stylizowana gwara, która... okazała się niemal niezrozumiała dla samych Podhalan.
Do dziś krążą opowieści, że góralskie dzieci oglądające serial płakały, bo nie rozumiały, co mówią bohaterowie.
Po latach Jan Karpiel-Bułecka oceniał bezlitośnie:
- Zbójnicy seplenią jak małe dzieci. Górale tak nie mówią.
Paradoksalnie właśnie ta filmowa gwara stała się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów serialu. A powiedzonka "Co ci powiem to ci powiem, ale ci powiem" , "Skocymy i po ptokach" czy "Na pocątku był Pan Bócek, potem był Jadam, potem pies, a na końcu baba" do dziś są chętnie powtarzane.
Gdzie kręcono "Janosika"? Te miejsca zachwycają do dziś
Zdjęcia do "Janosika" trwały niemal rok. Ekipa przemierzała Podhale, Spisz, Jurę Krakowsko-Częstochowską i dawną Czechosłowację.
Na ekranie można podziwiać między innymi Dolinę Chochołowską, Przełom Białki, zamek w Niedzicy, Pieskową Skałę czy Orawski Zamek. Z kolei słynna grota zbójników wcale nie znajdowała się w górach - powstała w praskim studiu filmowym, gdzie czechosłowaccy scenografowie stworzyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych dekoracji serialu.
Jerzy Passendorfer przyznawał później, że scenariusz zmieniał się właściwie do ostatniej chwili. Część obrzędów zbójnickich została wymyślona wyłącznie na potrzeby filmu, a sam serial nie miał być wierną opowieścią o historycznym Juraju Jánošíku. Akcję celowo przeniesiono na ziemie polskie, by uniknąć sporów z naszymi południowymi sąsiadami, dla których Jánošík jest bohaterem narodowym.
Krytycy zmiażdżyli "Janosika". Czas pokazał, jak bardzo się mylili
Po premierze recenzenci nie mieli litości.
Na łamach tygodnika "Ekran" można było przeczytać złośliwą "notę biograficzną", według której Janosik "powieszony za żebra na rynku w Lewoczy w roku 1713, został pogrzebany przez Zespół Filmowy Panorama w roku 1974". W "Szpilkach" ukazał się rysunek podpisany: "Janosik Perepeczko Nędza", a kolejni recenzenci wyśmiewali dialogi, bohaterów i aktorskie kreacje.
Melodia skomponowana przez Jerzego Matuszkiewicza do dziś jest rozpoznawalna po kilku pierwszych taktach, a serial, choć inspirowany legendą o słowackim zbójniku, bardziej przypomina pełen humoru polski western niż klasyczną opowieść historyczną. Może właśnie dlatego nie zestarzał się mimo upływu ponad pięćdziesięciu lat.
Krytyczne recenzje dawno pokrył kurz. "Janosik" wraca na anteny regularnie, kolejne pokolenia odkrywają go na nowo, a historia najsłynniejszego zbójnika polskiej telewizji wciąż nie traci uroku. To najlepszy dowód na to, że o wartości serialu nie zawsze decydują recenzenci.








