Marek Sikora: Kariera
Sikora urodził się 30 sierpnia 1959 roku. Karierę aktorską zaczął już jako nastolatek - zagrał w ekranizacji powieści młodzieżowej "Koniec wakacji", do której został wybrany spośród kilku tysięcy kandydatów.
Jego rola była na tyle udana, że dwa lata później dostał kolejną propozycję. Sikora z pewnością nie wiedział, że to właśnie ta kreacja odmieni jego życie. W 1976 roku na ekrany telewizorów wszedł serial "Szaleństwo Majki Skowron", w którym młody adept sztuki aktorskiej wcielił się w Ariela - jednego z głównego bohaterów produkcji.

Po emisji serialu wokół Marka Sikory zaczęło się istne szaleństwo - chłopak zdobył rozpoznawalność i ogromną rzeszę fanów. Miał wtedy 17 lat, a mówiła o nim cała Polska. Jemu samemu jednak nie zależało na sławie, a aktorstwo początkowo traktował jako zwykłą przygodę.
Swoją karierę, mimo ogromnego sukcesu serialu, postanowił związać ze sztuką. Zdecydował się występować na scenie jako... tancerz. Najpierw ukończył szkołę baletową, a dopiero potem wybrał się na aktorstwo do szkoły filmowej w Łodzi i reżyserię do warszawskiej PWST.
Po zdobyciu gruntownego wykształcenia, Sikora z powodzeniem współpracował z teatrami w całej Polsce w charakterze aktora, choreografa i reżysera.

Marek Sikora: Życie prywatne
To właśnie w jednym z teatrów, z którymi związał karierę, poznał miłość swoje życia. W Poznaniu spotkał bowiem na swojej drodze Grażynę Wolszczak - piękną, młodą aktorkę. Początkowo zarówno Marek, jak i Grażyna nie zwracali na siebie uwagi. Aktor spotykał się wówczas z dobrą koleżanką Wolszczak, a ona sama uważała, że jest dla niej "za ładny":
Uważałam, że on jest o wiele za ładny, a ja o wiele za brzydka. Nie nosiłam bluzek z odsłoniętymi ramionami, bo wstydziłam się kościstych rąk. Mój nos był przyczyną udręki! Ciągle był za ładny, ale te zmarszczki sprawiły, że mimo swojej wielkiej urody zaczął mi się podobać - opowiadał po latach aktorka.
Zaczęło się od przyjaźni, ale dość szybko między parą wybuchło gorące uczucie. Po dwóch latach związku, w marcu 1986 roku, stanęli na ślubnym kobiercu i już wkrótce zaczęli budować wspólny dom. Trzy lata po ślubie na świat przyszedł ich syn - Filip. Dziecko tylko umocniło szczęście rodzinne, a Sikora i Wolszczak przeżywali okres prawdziwej harmonii. Sielanka nie trwała jednak długo...

Marek Sikora odszedł zbyt wcześnie
Seria fatalnych wydarzeń zaczęła się w momencie, gdy Sikora stracił pracę w telewizję. Aktor przez długi czas nie mógł zrozumieć, co było powodem zwolnienia. Przeżył ogromny zawód, który wykończył go nerwowo. Rodzina zaczęła borykać się z problemami finansowymi przez co musiała opuścić dom.
Prawdziwa tragedia miała jednak dopiero nadejść. 22 lipca 1996 roku Sikora postanowił odwiedzić rodziców, którzy mieszkali koło Buska-Zdroju. Nikt nie przypuszczał, że będzie to jego ostatnia podróż. Artysta zmarł przedwcześnie w wyniku wylewu krwi do mózgu. Nie dożył swoich 37 urodzin.
Śmierć Sikory była niewyobrażalnym ciosem dla jego najbliższych. Grażyna Wolszczak została sama z synem. Szybko zrozumiała, że dla Filipa musi znaleźć w sobie siłę i postarać się, by strata ojca była dla niego możliwie jak najmniej dotkliwa.
Dla mnie wówczas było oczywiste, że skoro mam dziecko, to muszę mu stworzyć stabilny, bezpieczny dom, i że nie mogę pogrążyć się w nieszczęściu. Nie mogłam się poddać. Na pewno w takim momencie łatwiej jest się pozbierać, gdy ma się dzieci, bo jest dla kogo organizować na nowo życie, które nagle się zawaliło - opowiadała Rewii.
Filip Sikora ma obecnie 32 lata. Wiadomo że nie poszedł w ślady rodziców - swoją przyszłość związał z programowaniem i psychologią.









