Czasem jedno szkolne wypracowanie wystarczy, by powstał kultowy serial. Tak było właśnie z "Daleko od szosy". Widzowie szybko pokochali bohaterów serialu. Może dlatego, że w ich losach odnajdywali samych siebie. I intuicyjnie przeczuwali, że to co widzą na ekranach telewizorów to prawda, może nieco podkoloryzowana, ale prawda. Mieli rację.
Leszek (Krzysztof Stroiński), Ania (Irena Szewczyk) i Bronka (Sławomira Łozińska) mieli swoje pierwowzory w prawdziwych ludziach, a ich losy mogłyby posłużyć za scenariusz kolejnych produkcji.
Leszek z "Daleko od szosy" miał swój prawdziwy odpowiednik
Współautorem scenariusza serialu był Henryk Czarnecki, który przez jakiś czas pracował jako nauczyciel języka polskiego w technikum dla pracujących w Łodzi. Jeden z jego uczniów, kierowca autobusu, napisał siedmiostronicowe wypracowanie o swojej drodze ze wsi do miasta, o realizacji marzenia o zostaniu kierowcą. Czarnecki wykorzystał je w swojej książce "Profesor na drodze". Na jej podstawie Zbigniew Chmielewski nakręcił film o tym samym tytule, a trzy lata później postanowił wrócić do jednego z wątków w serialu "Daleko od szosy".
Leszek Górecki to tak naprawdę Lechosław Uciński, który urodził się we wsi Brzezie. Od dziecka interesował się mechaniką i planował pójść po podstawówce do zawodówki i kształcić się na mechanika. Nie mógł sobie jednak na to pozwolić. W domu było biednie, trzeba było zacząć szybko zarabiać. Pomagał rodzicom w gospodarstwie, a jednocześnie podejmował się różnych dorywczych prac. W końcu postanowił jechać na Śląsk.
"Pracowałem jako betoniarz. Była to bardzo ciężka praca. Gdy skończyłem kurs prawa jazdy, chciałem pracować jako kierowca. Przesunięto mnie do bazy transportowej. Jednak kierowcą nie zostałem. Zacząłem pracować w warsztatach, jako mechanik" - opowiadał po latach w jednym z wywiadów.
Praca na Śląsku pozwoliła mu odłożyć trochę pieniędzy. Często też wracał w rodzinne strony, gdzie czekała na niego dziewczyna - nie Bronka jak w serialu, a Krysia. Miał się z nią ożenić po powrocie z wojska, do którego dostał powołanie.
Jedne wakacje zmieniły całe jego życie
Przed wojskiem Leszek postanowił zrobić sobie trochę wolnego. Wracając do domu, na przystanku autobusowym spotkał trzy dziewczyny. Jedną z nich znał, gdyż od dziecka spędzała wakacje na wsi u babci, więc zagadał do nich. I tak poznał Anię Bełdycką, studentkę biologii.
Spędzali razem dużo czasu, a gdy wakacje minęły, młodzi zaczęli do siebie pisać listy. Leszek już wiedział, że to prawdziwa miłość i powiedział o tym Krysi.
Po powrocie z wojska Leszek przeniósł się do Łodzi, zgłosił się do pracy w MPK, gdzie szukano kierowców autobusów. Zapisał się do technikum samochodowego. Wzięli też z Anią ślub i wkrótce przywitali na świecie swojego pierwszego syna - Przemka.
Leszek zdał maturę, ale nie zdecydował się iść na studia. Na początku lat 80. rodzina przeprowadziła się do Bielska-Białej. Leszek rozpoczął pracę w salonie sprzedaży Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Wkrótce na świat przyszedł drugi syn - Marcin.
Prawdziwa Bronka przeżyła tragedię
Krystyna była ładną i lubianą dziewczyną, więc długo po rozstaniu z Leszkiem nie płakała. Niebawem związała się z innym mężczyzną i z nim planowała wziąć ślub. Kilka dni przed uroczystością młodzi wyjechali motocyklem załatwiać ostatnie sprawy. Podobno to Krystyna miała prowadzić motocykl, ale narzeczony uznał, że to nie honor, by dziewczyna go woziła.
Usiadł więc za kierownicą, choć nie miał prawa jazdy. Jechali żwirową drogą. Nie zapanował nad motocyklem na zakręcie. Krystyna doznała uszkodzenia rdzenia kręgowego. Do końca życia jeździła na wózku inwalidzkim. Zmarła na początku lat 90.

Choroba nie odebrała Ani siły
Prawdziwa Ania też nie miała lekko. Miała u swojego boku oddanego i kochanego męża, dwóch wspaniałych synów, ale los szykował jej prawdziwe wyzwanie.
Anna Ucińska ukończyła biologię i pracowała w Wydziale Ochrony Środowiska Urzędu Dzielnicowego Łódź-Górna. Usłyszała jednak dramatyczną diagnozę - stwardnienie rozsiane. Sporą część życia spędziła na wózku inwalidzkim. Nie zamknęła się jednak w sobie. Zaczęła pisać wiersze, malować obrazy i prowadzić internetowy blog, na którym dzieliła się swoją twórczością.
Dziś blog nie jest już dostępny, ale jej syn Przemek postanowił ocalić od zapomnienia twórczość mamy i pamięć o niej i na YouTubie stworzył kanał z poezją Anny Ucińskiej. Anna zmarła w 2014 roku.
"Daleko od szosy" było bliżej dokumentu niż fikcji
Choć twórcy pozwolili sobie na kilka zmian i skrótów, najważniejsze wydarzenia z życia Leszka i Anny Ucińskich oraz Krystyny wydarzyły się naprawdę. Była wakacyjna miłość, przeprowadzka do Łodzi, trudne początki i narodziny pierwszego dziecka. Scenarzyści niewiele musieli dopowiadać - życie napisało tę historię za nich.
To właśnie dlatego "Daleko od szosy" do dziś porusza kolejne pokolenia widzów. Za historią Leszka, Ani i Bronki nie kryli się wymyśleni bohaterowie, lecz ludzie z krwi i kości. Ich losy były tak niezwykłe, że wystarczyło je opowiedzieć. Resztę zrobiło życie.






