Marcel Szytenchelm znów myśli o Marianie Koniuszce
"Zmiennicy" byli czymś więcej niż komedią o taksówkarzach. Bareja stworzył satyrę na rzeczywistość PRL-u, pełną absurdów, celnych obserwacji i bohaterów, których widzowie zapamiętali na dekady. Jednym z nich był Marian Koniuszko, prostolinijny, charakterystyczny i od razu rozpoznawalny.
Dla Marcela Szytenchelma ta rola stała się najważniejszym ekranowym znakiem rozpoznawczym. Aktor przez lata podkreślał, że praca z Bareją była wyjątkowym doświadczeniem. Teraz wraca do pomysłu, który mógłby przenieść Koniuszkę do współczesności.
"Marian Koniuszko - najtańsze taxi w mieście". Taki tytuł ma projekt
Szytenchelm opowiadał w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim", że pracował nad serialem zatytułowanym "Marian Koniuszko - najtańsze taxi w mieście". Głównym bohaterem miałby być właśnie Marian, który nadal jeździ taksówką, tym razem po współczesnej Łodzi.
To ciekawy punkt wyjścia. Dawny bohater "Zmienników" nie trafiałby już do świata kolejek, kartek i peerelowskich absurdów, ale do rzeczywistości aplikacji, nowych zwyczajów i pasażerów zupełnie innych niż ci sprzed lat. Szyby jego taksówki mogłyby stać się pretekstem do pokazania dzisiejszej Polski, z humorem, ale też z odrobiną goryczy.
Cztery odcinki i plany na więcej
Według planów pierwsza seria miała liczyć cztery odcinki, każdy po około 40 minut. Każdy epizod opowiadałby osobną historię, a wspólnym elementem byłaby postać Mariana Koniuszki oraz jego taksówka z numerem bocznym 1313.
Projekt został rozpoczęty przed pandemią, ale prace przerwano. Do tej pory zdjęcia do kolejnych odcinków nie zostały wznowione. Sam Szytenchelm podkreślał, że dalszy los serialu zależy od funduszy. W przedsięwzięciu chciałby odpowiadać nie tylko za rolę główną, ale też za scenariusz, reżyserię i produkcję.
Koniuszko we współczesnej Polsce? To mogłoby zadziałać
Pomysł na powrót Mariana Koniuszki jest ryzykowny, bo "Zmiennicy" mają status produkcji kultowej. Każde nawiązanie do Barei automatycznie budzi wysokie oczekiwania. Widzowie pamiętają klimat oryginału, jego tempo, humor i galerię postaci, których trudno podrobić.
Szytenchelm nie chciałby jednak po prostu odtwarzać tamtego świata. Jego pomysł opiera się raczej na zderzeniu dawnego bohatera z nową rzeczywistością. Marian mógłby patrzeć na współczesność po swojemu: trochę naiwnie, trochę bezradnie, ale też z tym rodzajem prostoty, który pozwala zauważyć więcej niż innym.
Hołd dla Barei, ale bez kopiowania "Zmienników"
W takim projekcie najważniejsza byłaby równowaga. Z jednej strony chodziłoby o ukłon w stronę Stanisława Barei i widzów, którzy do dziś wracają do "Zmienników". Z drugiej, o stworzenie osobnej historii, która miałaby sens także dla tych, którzy nie znają serialu z lat 80.
Marian Koniuszko jako starszy taksówkarz w dzisiejszej Łodzi mógłby stać się przewodnikiem po świecie, który bardzo się zmienił, ale nadal bywa absurdalny. A właśnie w takich obserwacjach duch Barei mógłby wybrzmieć najmocniej.







