W czasach licealnych zamarzyła mu etnografia i wędrówki po kraju w poszukiwaniu pamiątek kultury. Zdecydował się więc na studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Choć nie dane mu było pracować w wyuczonym zawodzie pozostała mu pamiątka z czasów studenckich - złamany nos.
Praktyki zakończyły się pogotowiem
Podczas praktyk studenckich zawędrował do jednej z podhalańskich wiosek. Podszedł z kolegami do jednej z chałup, by przeprowadzić ankietę. Traf chciał, że tę wioskę wcześniej odwiedziła grupa żołnierzy, którzy podrywali miejscowe dziewczyny, co oczywiście nie podobało się tutejszym chłopcom.
Co rusz wybuchały więc awantury. Grupa kolejnych młodych mężczyzn natychmiast wzbudziła zainteresowanie. Młodzi górale chwycili za sztachety, a studenci nie pozostali im dłużni… W rezultacie młody Cieślak wylądował na pogotowiu ze złamanym nosem.
Przypadek poprowadził go do telewizji
Po studiach imał się różnych zajęć - był m. in. urzędnikiem, a w wakacje dorabiał jako ratownik wodny. Aż w końcu trafił jako dziennikarz do Polskiego Radia, a potem do krakowskiego oddziału TVP.
Kilka lat później przypadek sprawił, że na ekranie zobaczył go Roman Załuski, który przygotowywał się do realizacji serialu "Znaki szczególne". Młody redaktor spodobał mu się, zaprosił go więc na zdjęcia próbne.
Cieślak zaproszenie to uznał za żart i zamierzał zignorować. Jednak koledzy przekonali go, że co mu szkodzi. Z tyłu głowy miał też pomysł, by zrealizować reportaż o serialu od kulis. Poszedł więc na zdjęcia próbne i… ku swojemu zdziwieniu dostał główną rolę.
Tak narodził się legendarny Borewicz
Niedługo potem Krzysztof Szmagier kompletował obsadę serialu kryminalnego "07 zgłoś się" (choć na tym etapie tytuł był inny - "Przygody porucznika Wolskiego"). Według plotek przymierzani do głównej roli byli Jan Englert i Piotr Fronczewski, ale obaj bali się zaszufladkowania. Najpoważniejszym kandydatem był jednak Krzysztof Chamiec. Ten jednak nie bardzo wierzył w powodzenie tej produkcji, a nie bardzo chciał odmówić, by nie palić za sobą mostów.
- Zaczął mnożyć trudności. Targować się o wynagrodzenie, wymagać, żeby na planie był dla niego specjalny fotel z jego nazwiskiem i samochód do dyspozycji. Rozmowy zaczęły się przez to chwiać, Szmagier zaczął szukać Borewicza przez zdjęcia próbne i propozycja dla Chamca po prostu wygasła - opowiadała po latach żona aktora Laura Łącz.
I wtedy jedna z pań pracujących przy "Znakach szczególnych" powiedziała Szmagierowi o dziennikarzu z Krakowa ze złamanym nosem, który mógłby się nadać. I to był strzał w dziesiątkę.
Wybór padł na Bronisława Cieślaka.
Choć nie miał aktorskiego wykształcenia, dostał rolę, która okazała się przełomem w jego życiu. Porucznik Sławomir Borewicz szybko zdobył ogromną popularność. Inteligentny, opanowany, elegancki i obdarzony poczuciem humoru bohater stał się jednym z najbardziej lubianych serialowych śledczych w historii polskiej telewizji.
Po emisji "07 zgłoś się" Bronisław Cieślak praktycznie przestał być anonimowy. Na ulicach rozpoznawano go natychmiast, dostawał setki listów od fanów i fanek, a dla milionów widzów przestał być Bronisławem Cieślakiem. Stał się po prostu Borewiczem.
Ta popularność miała jednak swoją ciemniejszą stronę. Z biegiem lat okazało się, że serialowy sukces bardzo utrudnia otrzymywanie kolejnych ról. Dla większości reżyserów pozostawał przede wszystkim legendarnym porucznikiem.
Po upadku PRL został bez pracy i stanął za ladą kiosku
Transformacja ustrojowa wywróciła do góry nogami także świat telewizji. Skończyła się pewna epoka, a gwiazdom PRL trudno było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Bronisław Cieślak stracił pracę, przez jakiś czas był bezrobotny, potem, żeby mieć z czego żyć, prowadził kiosk Ruchu.
- Najpierw byłem zaopatrzeniowcem, a potem stanąłem za ladą. Sprzedawałem coca-colę, gumę do żucia i tanie zegarki. Przychodziły szkolne wycieczki i wszyscy pytali, co ja tu robię. Odpowiadałem, zgodnie z prawdą, że sprzedaję gumę do żucia. Najpierw kupowali, a potem robili sobie ze mną zdjęcia - wspominał ten okres.
Wtedy wdał się w romans z polityką i przez dwie kadencje był posłem na Sejm z ramienia SLD. Grywał też niewielkie role w różnych produkcjach. W 2009 r. dostał rolę w serialu "Malanowski i partnerzy". Przez siedem lat był związany z tą produkcją.
Zobacz również:
Pod koniec życia zmagał się z ciężką chorobą. Mimo tego nie użalał się nad sobą i zachowywał charakterystyczny spokój oraz poczucie humoru. Zmarł 2 maja 2021 roku, pozostawiając po sobie rolę, która na stałe weszła do historii polskiej telewizji.
Bronisław Cieślak często powtarzał, że nigdy nie planował zostać aktorem. Wystarczył jednak jeden przypadek, by etnograf i dziennikarz stał się legendarnym porucznikiem Borewiczem. Dzięki serialowi "07 zgłoś się" jego nazwisko na zawsze zapisało się w historii polskiej telewizji.











