Janusz Rewiński porzucił aktorstwo. Co dzisiaj robi?

Janusz Rewiński
Janusz Rewiński Marek UlatowskiMWMedia

Zafascynowany był satyrą

Chodziłem do Piwnicy pod Baranami. Imponował mi Wiesław Dymny. Był w tym rodzaj emocji i władzy nad publicznością. W kabarecie aktor jest małym führerem. Stoi na scenie i wie co z ludźmi zrobić, żeby się śmiali, kiedy tylko zechce
wspominał aktor po latach.
Janusz Rewiński w serialu "Zmiennicy"
Janusz Rewiński w serialu "Zmiennicy" INPLUSEast News
Po Poznaniu jeździliśmy na rowerach, chodziliśmy między ludźmi i łapaliśmy nastroje ulicy. Tym żyliśmy i o tym opowiadaliśmy podczas występów. Aż żal, że to wszystko się pokończyło
mówił w jednym z wywiadów.

Polska Partia Przyjaciół Piwa

Janusz Rewiński i Hanka Bielicka
Janusz Rewiński i Hanka BielickaNiemiec AKPA
Nie mamy złudzeń, że Polak stanie się abstynentem. Tylko niech nie pije wódki. Smaczne, chłodne, aromatyczne piwo tak samo może służyć do wznoszenia toastów (...) Przy piwie można wymienić poglądy, przy piwie łatwiej dojść do porozumienia, dogadać się. Dogadujmy się, bądźmy tolerancyjni, wyrozumiali i spolegliwi
brzmiał program wyborczy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa.

"Memory, find… Siara. I wszystko jasne!"

"Kiler" kadr z filmu
"Kiler" kadr z filmu YouTube
Skończył się już zawód satyryka. Jest pełno epigonów, podrabiaczy i amatorów. Mnie się nie zatrudnia. TVP ze mnie zrezygnowała, ja zrezygnowałem z TVN, kinematografia nie istnieje. Był sobie Siara, był Nowak, zagrałem kilka kawałków, to może już wystarczy
mówił w rozmowie z "Polityką".

Z aktora w... rolnika

Janusz Rewiński
Janusz RewińskiJan ZDZARSKIEast News
Na 12 hektarach ziemi mam las, stawy rybne, łąki i pastwiska. Hoduję cztery konie, dziesięć owiec, cztery kozy, kury i kaczki. Koszę łąki, suszę siano, wycinam gałęzie, zabezpieczam sobie opał - drewno na zimę. Gdybym od rana do nocy nie zajmował się rolnictwem, na które sam siebie skazałem, to chyba bym zwariował albo coś złego by się ze mną stało
tłumaczył w rozmowie z portalem wp.pl.
Patrzę, a tu zielona trawa i rów pełen czystej wody, choć wszędzie susza. Myślę sobie: szkoda, by trawa się marnowała. Pojechałem więc na jarmark, kupiłem mećki, barany i kozy. Biznesu na tej hodowli nie zrobię, ale wolę towarzystwo krów i baranów, aniżeli niejednego dupka z miastowej kawiarni politycznej czy "nadętej" telewizji. W sekrecie powiem, że każde z tych zwierząt ma... swoje telewizyjne nazwisko. Jest prezenterka, prezes i szef ramówki. Nazwisk nie zdradzę, bo to wielce obrażalscy ludzie
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?