Zafascynowany był satyrą
Janusz Rewiński na scenie zaczął występować jeszcze podczas studiów w krakowskiej szkole teatralnej. Jak sam przyznał do nauki za bardzo się nie przykładał. Ważniejsze były imprezy, dziewczyny i scena. Był częstym gościem Piwnicy pod Baranami. Obserwując artystów występujących na legendarnej scenie, wiedział doskonale, jakim artystą chciałby zostać.
Chodziłem do Piwnicy pod Baranami. Imponował mi Wiesław Dymny. Był w tym rodzaj emocji i władzy nad publicznością. W kabarecie aktor jest małym führerem. Stoi na scenie i wie co z ludźmi zrobić, żeby się śmiali, kiedy tylko zechce
Zaczął występować na "Spotkaniach z balladą", później sam bawił gości Piwnicy pod Baranami. Po studiach wyjechał do Poznania, gdzie połączył swoje siły z Zenonem Laskowikiem w kabarecie TEY. Chociaż wkrótce ich drogi się rozeszły, to byłego scenicznego partnera darzy ogromnym szacunkiem. Mówił nawet, że od Laskowika nauczył się więcej niż w szkole teatralnej.

Po Poznaniu jeździliśmy na rowerach, chodziliśmy między ludźmi i łapaliśmy nastroje ulicy. Tym żyliśmy i o tym opowiadaliśmy podczas występów. Aż żal, że to wszystko się pokończyło
W końcu Janusz Rewiński trafił go Warszawy. Tam dostrzegła go Olga Lipińska, która zaprosiła go do swojego kabaretu. W końcu upomniało się o niego kino. Na ekranie zadebiutował w 1983 roku filmem "To tylko rock". Przez następną dekadę regularnie występował w filmach i serialach.
"Tygrysy Europy": 20 lat od premiery serialu!
Polska Partia Przyjaciół Piwa

Na początku lat 90. za namową redakcji magazynu "Pan", założył wraz z Krzysztofem Piaseckim i Bohdanem Smoleniem Polską Partię Przyjaciół Piwa. Partia, która powstała jako żart, szybko znalazła wielu zwolenników i stanęła do wyborów.
Nie mamy złudzeń, że Polak stanie się abstynentem. Tylko niech nie pije wódki. Smaczne, chłodne, aromatyczne piwo tak samo może służyć do wznoszenia toastów (...) Przy piwie można wymienić poglądy, przy piwie łatwiej dojść do porozumienia, dogadać się. Dogadujmy się, bądźmy tolerancyjni, wyrozumiali i spolegliwi
Ostatecznie Polska Partia Przyjaciół Piwa zdobyła 3,27% głosów (dziesiąty wynik na 111 komitetów wyborczych), co pozwoliło ugrupowaniu na wprowadzenie do Sejmu 16 posłów. Wkrótce po wyborach partia podzieliła się na dwa obozy, co doprowadziło do jej końca. W 2007 działacze związani z Leszkiem Bublem rozpoczęli próby ponownej rejestracji PPPP, jednak bez powodzenia.
"Memory, find… Siara. I wszystko jasne!"

W 1997 roku Rewinski dostał rolę, którą na stałe zapisał się w historii polskiej kinematografii. W filmie "Kiler" Juliusza Machulskiego wcielił się w Stefana "Siarę" Siarzewskiego. "Siara" jest dzisiaj postacią kultową, a jego teksty weszły do języka potocznego.
Szczyt kariery Janusza Rewińskiego przypadł na koniec XX i początek XXI wieku. W serialu "Tygrysy Europy" wcielił się w kolejną kultową już postać. Satyra na nowobogackich cieszyła się ogromną popularnością wśród widzów. Rewiński zagrał Edwarda Nowaka, który za komuny był przemytnikiem, później biznesmenem. Dzięki kontaktom i nie zawsze czystym układom znalazł się na liście najbogatszych Polaków. W telewizji Rewiński razem z Krzysztofem Piaseckim prowadził dwa programy satyryczne: "Ale plama" i "Szkoda gadać".
Nie tak dawno na jaw wyszło, że pierwotne imię Kiepskiego miało brzmieć Ludwik. Okazuje się również, że pierwszym wyborem do roli Kiepskiego był Janusz Rewiński, który po zapoznaniu się ze scenariuszem kilku pierwszych odcinków odmówił udziału w serialu. Z czasem zaczęło do niego spływać coraz mniej nowych propozycji. W końcu sam przyznał, że czasy satyry dobiegły końca. Ostatni raz na ekranie pojawił się w komedii "Ryś" w 2007 roku.
Skończył się już zawód satyryka. Jest pełno epigonów, podrabiaczy i amatorów. Mnie się nie zatrudnia. TVP ze mnie zrezygnowała, ja zrezygnowałem z TVN, kinematografia nie istnieje. Był sobie Siara, był Nowak, zagrałem kilka kawałków, to może już wystarczy
Kultowe role, które odrzucili aktorzy
Z aktora w... rolnika

Obecnie Janusz Rewiński zajmuje się... rolnictwem. Kilkanaście lat temu za namową koleżanki kupił ziemię na mazowieckiej wsi Dzielnik koło Mińska Mazowieckiego. O zakupie przypomniał sobie, gdy doszedł do wniosku, że jego ekranowa kariera się już skończyła.
Na 12 hektarach ziemi mam las, stawy rybne, łąki i pastwiska. Hoduję cztery konie, dziesięć owiec, cztery kozy, kury i kaczki. Koszę łąki, suszę siano, wycinam gałęzie, zabezpieczam sobie opał - drewno na zimę. Gdybym od rana do nocy nie zajmował się rolnictwem, na które sam siebie skazałem, to chyba bym zwariował albo coś złego by się ze mną stało
Do życia w mieście nie tęskni. Do Warszawy przyjeżdża w odwiedziny do dorosłych już synów. Show-biznes też go już nie ciągnie. Zresztą nie wspomina go za dobrze.
Patrzę, a tu zielona trawa i rów pełen czystej wody, choć wszędzie susza. Myślę sobie: szkoda, by trawa się marnowała. Pojechałem więc na jarmark, kupiłem mećki, barany i kozy. Biznesu na tej hodowli nie zrobię, ale wolę towarzystwo krów i baranów, aniżeli niejednego dupka z miastowej kawiarni politycznej czy "nadętej" telewizji. W sekrecie powiem, że każde z tych zwierząt ma... swoje telewizyjne nazwisko. Jest prezenterka, prezes i szef ramówki. Nazwisk nie zdradzę, bo to wielce obrażalscy ludzie
Zobacz też: Hanna Śleszyńska i Anna Głogowska przerwały milczenie. Byłe partnerki ujawniają prawdę o Piotrze Gąsowskim






