Irena Dziedzic była w latach 60. i 70. ubiegłego wieku największą i jedną z najbardziej wpływowych gwiazd Telewizji Polskiej. Mówiono, że trzęsie telewizją, a kolejni prezesi Radiokomitetu nie potrafią jej niczego odmówić. O wizycie w "Tele-Echu", które prowadziła, marzyli dosłownie wszyscy...
Osobiste zaproszenie
Pewnego dnia, a było to tuż po premierze "Chłopów", na liście osób, które Irena Dziedzic chciałaby gościć w swoim programie, znalazło się nazwisko Emilii Krakowskiej. Aktorkę cała Polska podziwiała akurat w serialu Jana Rybkowskiego, w którym partnerowali jej niezapomniany Władysław Hańcza oraz ówczesny "narzeczony" Ireny Dziedzic, czyli odbity przez nią Katarzynie Łaniewskiej Ignacy Gogolewski. O zaproszeniu do "Tele-Echa" Emilię Krakowską dziennikarka poinformowała osobiście.
- Irena właśnie rozstawała się z Gogolewskim i wszyscy o tym wiedzieliśmy, bo była wielką gwiazdą telewizji, a przy okazji również obiektem plotek. Cały ZASP czy SPATiF mówił o tym, z kim miała romanse, i rozprawiał, jakie ma słabości - opowiadała aktorka na łamach książki Aleksandry Szarłat "Prezenterki".
Kilka dni przed programem ("Tele-Echo" emitowane było wtedy na żywo) Irena Dziedzic zaprosiła Emilię Krakowską do swojego mieszkania na ulicy Kruczej w Warszawie, by - jak powiedziała gwieździe "Chłopów" - nieco ją ze sobą oswoić.

- A przy okazji wysondować, jaki rodzaj kontaktów łączy mnie z panem Inkiem - wyznała Emilia Krakowska po latach, dodając, że Irena Dziedzic myślała chyba, że stanowi dla niej jakieś zagrożenie.
- Byłam pewna, idąc do niej, że zapyta mnie, czy moje partnerstwo z Ignacym skończyło się wraz z ostatnim klapsem na planie "Chłopów", czy nie daj Boże, przeobraziło w romans także poza planem - wspomina aktorka.
Próba generalna przed wywiadem
Nic takiego jednak się nie stało. Okazało się, że choć Emilia Krakowska była na celowniku Żelaznej Damy Telewizji, to ta potrafiła zachować się godnie i ani słowem nie napomknęła nawet o Ignacym Gogolewskim, z którym wkrótce zresztą się rozstała (zostawił ją dla innej kobiety!).
Emilia Krakowska zapamiętała swoje spotkanie z Ireną Dziedzic jako... lekcję profesjonalizmu, a rozmowę z dziennikarką w jej mieszkaniu jako próbę generalną przed wywiadem w "Tele-Echu".
Czytaj również:Emilia Krakowska: Trzy rozwody i brazylijska miłość. Szczęście uśmiechnęło się do niej na emeryturzeTajemnicza śmierć Ireny Dziedzic. Kulisy śledztwaIgnacy Gogolewski kończy 90 lat






