"Pod koniec mojej pracy nad serialem historie przedstawione w odcinkach były nieco bliższe prawdy. Nie czułem się z tym komfortowo" - zdradził Martin. "W jednym przypadku chodziło o morderstwo na Manhattanie. Sprawa była w sądzie. Kręciliśmy jej wariację. Jedna z osób związanych z ofiarą, jej małżonek, dowiedziała się o tym".
Wdowiec prosił o zmianę fabuły "Prawa i porządku"
Wdowiec pojawił się na planie, który znajdował się przy nowojorskim ratuszu. "Ktoś zapukał do drzwi mojej przyczepy. To był ten mężczyzna. Miał ze sobą ich dziecko, maleństwo. Był cały we łzach. Mówił, że nasz odcinek może położyć strategię oskarżenia. Prosił o pomoc" - relacjonował aktor. Po spotkaniu skontaktował się z producentami, by pomogli mężczyźnie.
"'Prawo i porządek' zawsze zmieniało prawdziwą historię na tyle, by nikt nie mógł z powiązać jej z fabułą odcinka. Z jakiegoś powodu ten człowiek wierzył, że dosłownie opowiemy o jego tragedii" - wspominał Martin.
Jak przyznał aktor, doświadczenie okazało się dla niego "przerażające". "Po raz pierwszy miałem poczucie, że chociaż nie jestem za coś bezpośrednio odpowiedzialny, moje działanie może mieć wpływ na tę osobę i, oczywiście, na jej rodzinę, jej historię i dziedzictwo" - kontynuował. Dodał, że zmieniono na tyle dużo szczegółów, że prawdziwa zbrodnia nie miała wiele wspólnego z tą przedstawioną w odcinku. "To były dwie różne rzeczy".
"Prawo i porządek" wróciło na ekrany po ponad dekadzie
"Prawo i porządek" to jeden z najpopularniejszych amerykańskich seriali kryminalnych. Był także początkiem franczyzy. Pierwotnie emitowano go w latach 1990-2010. W 2022 roku wznowiono jego produkcję.










