Björn Andrésen: Uroda aktora stała się jego przekleństwem

Björn Andrésen w filmie "Śmierć w Wenecji"
Björn Andrésen w filmie "Śmierć w Wenecji" Sunset Boulevard/CorbisGetty Images

"Najpiękniejszy chłopiec świata"

Stałam wtedy obok Viscontiego, gdy zjawił się ten blondyn. Widać było gołym okiem, że w całe ciało Viscontiego wstąpił nowy duch. Chłopak był niezwykle piękny, wprost niesamowicie fotogeniczny. Niezwykłe odkrycie
wspominała w dokumencie kierowniczka castingu.

Piękny obiekt zamiast prawdziwego człowieka

Björn Andrésen
Björn AndrésenWarner Brothers/Michael Ochs ArchiveGetty Images
Björn patrzył z okładek wszystkich gazet, ludzie mu zazdrościli sukcesu. Spływały do niego setki listów miłosnych z całego świata. A on był nastolatkiem, tą całą aferą wystraszonym. Chciał się przyjaźnić z rówieśnikami, być częścią grupy. Jednak po powrocie z planu jego pozycja wśród kolegów uległa zmianie. Pogardliwie przezywali go "anielskie usteczka"
mówiła w rozmowie z Anną Tatarską współtwórczyni dokumentu, Kristina Lindström.

Za piękny dla roli?

Screen z filmy "Najpiękniejszy chłopiec na świecie"
Screen z filmy "Najpiękniejszy chłopiec na świecie" YouTube
Dostało mu się za urodę. "Ktoś tak piękny nie może wiarygodnie wcielić się w bohatera!"; "Taki piękniś nigdy nie zbuduje psychologicznej głębi!". Ach, ten dziwny klimat politycznie poprawnych lat 70. w Szwecji
wyznała Kristina Lindström.

Demony rodziny aktora

Björn Andrésen obecnie
Björn Andrésen obecnie Juan Naharro GimenezGetty Images
Bo ona [Robine - red.] jest prawdziwa, mocno zakorzeniona w życiu! Rodzinna klątwa jej nie objęła. Na Björna relacja z Robin działa terapeutycznie. On ją podziwia, kocha i ogromnie szanuje. Dowodem może być fakt, że kiedy mieliśmy ją po raz pierwszy nagrać, Björn zasugerował, żeby była na ekranie sama. Żeby powiedziała nam dokładnie to, co myśli i czuje, bez jego ingerencji. Żeby przed niczym się nie hamowała. "Tylko nie próbuj być dla mnie miła" - groził jej z przekąsem. To miała być jej historia. Najpierw nakręciliśmy więc samą Robin, a dopiero potem razem z ojcem
przyznał Kristian Petri w weekendowym wydaniu Gazeta.pl.
Plakat filmu "Najpiękniejszy chłopiec na świecie"
Plakat filmu "Najpiękniejszy chłopiec na świecie" materiały prasowe
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?