Bronisław Cieślak - początki kariery
Bronisław Cieślak urodził się 8 października 1943 roku w Krakowie. Jego ojciec był kolejarzem, a matka zajmowała się domem. Razem z rodzeństwem wychowywał się na krakowskim Kazimierzu. W 1962 roku ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie.
Nie od razu wiązał jednak swoją przyszłość z aktorstwem. W 1968 roku ukończył etnografię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako ratownik wodny, kontysta, czy referent do spraw transportu. W tym samym roku rozpoczął także pracę jako dziennikarz w Polskim Radiu, a następnie przeniósł się do Telewizji Polskiej, gdzie w latach 1973 - 1991 był redaktorem naczelnym.
Swoją pierwszą rolę aktorską otrzymał w 1975 roku, kiedy wcielił się w postać inżyniera Bogdana Zawady w serialu "Znaki szczególne". W ten sposób rozpoczęła się jego kariera aktorska, której prawdziwy przełom miał nastąpić już rok później.
Po latach Bronisław Cieślak przyznawał, że wcale nie planował kariery aktorskiej:
"Aktorskich zamiarów i planów nigdy nie miałem. Byłem dziennikarzem: sześć lat przepracowałem w radio, potem przeszedłem do telewizji krakowskiej i byłem zastępcą kierownika redakcji publicystyki. To była moja robota na co dzień".


Borewicz - najpopularniejszy milicjant PRL-u
Los jednak chciał, żeby Bronisław Cieślak poszedł właśnie aktorskim szlakiem. W 1976 roku Krzysztof Szmagier powierzył mu główną rolę w serialu kryminalnym "07 zgłoś się". Wtedy zaczęło się szaleństwo! Nie można było żyć w Polsce późnego PRL-u i nie znać porucznika Milicji Obywatelskiej Sławomira Borewicza. Bronisław Cieślak stał się wówczas największym rodzimym bożyszczem kobiet i idolem młodzieży, mimo że pracował dla znienawidzonego systemu. Borewicz był przystojny, ponadprzeciętnie inteligentny, z ciętym językiem. Był jednocześnie szarmancki, ale też brutalnie szczery. Kobiety kochały go za odwagę, przebojowość i pewność siebie. Pomimo drobnych wad, porucznik Borewicz zdawał się być ideałem - wysportowany, w doskonałej formie i dodatkowo zdystansowany od rzeczywistości.
Aktor tak opisywał swoją najważniejszą rolę:
"Starałem się za wszelką cenę, żeby to nie była postać pozytywna w znaczeniu modelowa, wzorcowa, z plakatu" - mówił aktor w "Dzienniku Zachodnim".
"Lubiłem tego swojego Borewicza. Gdybym poznał takiego faceta prywatnie, to bym mógł się z nim zakolegować, niezależnie od tego, jaki wykonuje zawód" - wspominał.
Porucznik Borewicz przyniósł Cieślakowi ogromną popularność i rozpoznawalność. Krakowski dziennikarz po latach deklarował, że był to najbardziej barwny okres jego życia. Po latach, gdy przyszła transformacja ustrojowa, nie było już jednak tak kolorowo. Zaczął się najtrudniejszy okres życia uwielbianego porucznika Borewicza.
Zobacz też: Nie żyje Bronisław Cieślak. Te role zapamiętamy na zawsze
Bronisław Cieślak na bruku
W 1991 roku Cieślak musiał zmierzyć się z największym zakrętem w jego karierze zawodowej. Wraz ze zmianą ustrojową stracił pracę. Aktor dużo opowiadał o powodach zwolnienia:
"Po pierwsze, byłem w PZPR, po drugie, pełniłem funkcję zastępcy redaktora naczelnego krakowskiego ośrodka telewizyjnego, a to oznaczało nomenklaturę".
Bronisław Cieślak musiał się chwytać różnych zajęć. Był m.in. referentem transportu, pracował też w kiosku. Przyznał również, że przez kilka miesięcy był zarejestrowany i stał w kolejce po zasiłek.
"Musiałem co miesiąc jeździć do pośredniaka w Nowej Hucie. Traktowali mnie tam jak trybuna. Wtedy to dopiero bym zrobił karierę polityczną! Przychodzili tam ci biedacy wyrzucani z pracy przez Balcerowicza i ja. - Jestem taki jak wy - mógłbym mówić i powoływać się na solidarność klasową. A poważnie to oczywiście mnie to peszyło i uciekałem. Mówiłem urzędniczkom, że ja nie chcę przyjeżdżać po zasiłek, pieprzę ten wasz zasiłek. Zarejestrowałem się tylko po to, żeby mieć ubezpieczenie i ciągłość pracy. - Rezygnuję z zasiłku - mówiłem. - Nie może pan zrezygnować, bo wtedy komputer wyrzuci pana z bazy - słyszałem. Upokarzało mnie to, ale cóż... Polska jest krajem szalonym, opłaca się być męczennikiem" - wspominał w jednym z wywiadów.
Aktor opowiadał też często zabawne anegdoty dotyczące pracy w Domu Turysty w Krakowie.
"Najpierw byłem zaopatrzeniowcem, a potem stanąłem za ladą. Sprzedawałem coca-colę, gumę do żucia i tanie zegarki. Przychodziły szkolne wycieczki i wszyscy pytali, co ja tu robię. Odpowiadałem zgodnie z prawdą, że sprzedaję gumę do żucia. Najpierw kupowali, a potem robili sobie ze mną zdjęcia. Śmiałem się, że oprócz Wawelu jestem dla nich największą atrakcją turystyczną Krakowa", zwierzał się w Naj.

Przygoda z polityką
Bronisław Cieślak oprócz swojej aktorskiej i dziennikarskiej kariery, rozwijał też tę polityczną. W czasach PRL-u należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a po zmianie ustrojowej wstąpił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej i dwukrotnie uzyskał mandat poselski. Był również rzecznikiem prasowym klubu parlamentarnego SLD.


Życie prywatne
W życiu prywatnym aktorowi powodziło się różnie. Serialowy Borewicz dwukrotnie stawał na ślubnym kobiercu. Miał trójkę dzieci - córkę Katarzynę ze związku z Jasną Krystyną Chrzanowską - Cieślak oraz córkę Zofię i syna Jana z drugiego małżeństwa, z Anną Cieślak. Wiadomo, że Cieślak był też szczęśliwym dziadkiem.Zobacz też: Bliscy żegnają Bronisława Cieślaka. Aktor miał 77 lat






