Radosną zabawę przerywa tragiczne wydarzenie. Na lodowisku umiera młoda kobieta. Okazuje się, że tuż przed śmiercią kobieta piła napój z puszki, którą podał jej mąż. Puchała podejrzewa, że została otruta, a jego podejrzenia potwierdza patolog Leon. Zabójca użył cyjanku potasu. Mąż otrutej kobiety, Maks zostaje przywieziony na komendę. Policjanci podejrzewają, że to on otworzył puszkę i wsypał cyjanek. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że Maks jest hazardzistą pogrążonym w długach. Po śmierci żony będzie mógł sprzedać pałacyk pod Łodzią, który jego żona dostała od ojca. Tej samej nocy prezes i właściciel firmy, która produkuje napój, otrzymuje tajemniczy telefon. Jakiś mężczyzna twierdzi, że to on dokonał zabójstwa. Grozi, że zatruje kolejne puszki, jeśli nie otrzyma dużej sumy pieniędzy. Dowodu na to, że Maks nie jest zabójcą, dostarcza nieoczekiwanie sam Puchała. Na filmie, który nakręcił, widać Maksa, który podaje żonie zamkniętą puszkę. Otwiera ją dopiero żona. W policyjnym laboratorium technicy badający puszkę znajdują w niej mikroskopijny otwór, który został później profesjonalnie zamaskowany. Orlicz odwiedza prezesa firmy produkującej napój. Chce się dowiedzieć, czy cyjanek mógł się dostać do puszki na etapie produkcji. To jednak mało prawdopodobne. Proces produkcji jest zautomatyzowany i monitorowany przez kamery. Rozmawiając z Orliczem prezes nie ujawnia, że otrzymał telefon od mężczyzny, który groził zatruciem kolejnych puszek. Do Orlicza dzwoni patolog Leon. Przywieziono do niego mężczyznę, który wpadł pod tramwaj. Jak się okazuje, przyczyną śmierci było zatrucie cyjankiem. Na miejscu wypadku Alex znajduje puszkę po napoju. Są w niej ślady cyjanku. Policjanci znów zjawiają się u prezesa firmy. Żądają natychmiastowego wycofania napoju ze sprzedaży. Prezes ujawnia, że jest szantażowany przez mężczyznę, który za przerwanie procedury zatruwania puszek żąda pieniędzy. Ma je przekazać asystent prezesa.






