Uwielbiany serial komediowy Polaków powrócił z trzecim sezonem. Nowe odcinki "1670" można od kilku dni oglądać na Netfliksie, a produkcja wspięła się na szczyt rankingu TOP 10 najpopularniejszych seriali w naszym kraju.
Z okazji premiery trzeciej odsłony "1670" porozmawialiśmy z Kiryłem Pietruczukiem i Dobromirem Dymeckim, którzy od pierwszego sezonu wcielają się w Macieja i Bogdana. Ci uwielbiani bohaterowie mają w nowych odcinkach wyjątkowo zaskakujący wątek.
Kirył Pietruczuk i Dobromir Dymecki o kulisach "1670"
W nowych odcinkach Maciej tuła się w po świecie z zamiarem powrotu do Adamczychy. Wszystko wskazywało na to, że Bogdan zginął na końcu drugiego sezonu. Nic bardziej mylnego. Gdy Maciej trafia do jego osady, nie wierzy własnym oczom. Bogdan przeżył, ale nie pamięta, kim był. W dodatku nienawidzi Polaków...
O drodze, jaką przebyli Maciej i Bogdan od pierwszego sezonu, poczuciu humoru Polaków i teoriach fanów rozmawiamy z aktorami.
Justyna Miś, Interia: Jak patrzycie z perspektywy czasu na drogę, jaką przeszliście od pierwszego do drugiego sezonu "1670"? Jaką drogę przeszli wasi bohaterowie? Myślę, że "droga" to w przypadku trzeciego sezonu trafne słowo.
Kirył Pietruczuk: - W przypadku naszych bohaterów w trzecim sezonie mamy w ogóle jakąś odyseję. To jest niemalże mit o Odyseuszu, bo mamy dwóch bohaterów, którzy po prostu się tułają, szukają jakiegoś swojego celu, którego tak na dobrą sprawę nie znają, nie wiedzą, gdzie jest, ale zmierzają w jego stronę. Więc nasze ścieżki są bardzo podobne w tym trzecim sezonie.
Dobromir Dymecki: - On jest Matt, a ja jestem...
Kirył Pietruczuk: - Damon [śmiech]. Ja jestem Matt Damon, ty jesteś Ben Affleck i gramy razem w "Odysei Adamczewskiej" [śmiech]. W porównaniu z choćby pierwszym sezonem, gdzie mieliśmy spotkanie Macieja i Bogdana w trochę innych okolicznościach, tutaj trochę redefiniujemy ich relację. Nasz wątek jest tak owiany tajemnicą i jest top secret, dlatego ciężko tutaj wypowiadać się teraz tak otwarcie. Myślę jednak, że nasza wspólna historia dostarczy widzom bardzo dużo przeżyć i emocji w tym trzecim sezonie.
Dobromir Dymecki: - Tak, i to jest faktycznie podróż od pierwszego sezonu. Właściwie jesteśmy taką odyseją: odyseją relacji, odyseją przygód, odyseją rozwoju naszych bohaterów, dojrzewania. Przygód, poszukiwania swojej tożsamości, tego, kim oni są, ale też odyseją tego rozwijającego się świata, który widzimy na ekranie. I właściwie w moim przypadku jest tak, że Bogdan transformuje się co sezon. Najpierw był biedny, później był bogaty, a teraz, wiadomo, jest żądny zemsty, wojownikiem.
Dobrze, że wspominasz o transformacji, bo chciałam cię zapytać o proces charakteryzacji w trzecim sezonie. Jak on wyglądał?
Dobromir Dymecki: - Sama charakteryzacja troszkę trwała, bo wymagała pracy. To było około trzech, a na początku nawet czterech godzin. Mam nadzieję, że ta transformacja będzie robiła wrażenie na widzach. Na twórcach zrobiła ogromne. Z mojej perspektywy charakteryzacja bardzo mi pomogła stworzyć tę postać nowego Bogdana, ale była też wyzwaniem. Jednak 12 godzin w charakteryzacji, w pełnym upale... Akurat dni, kiedy kręciliśmy początek spotkania Macieja z Bogdanem, były naprawdę gorące. Wymagało to więc wiele energii, siły. A jeszcze do tego dochodziły elementy akrobatyczne, tańce, wygibasy i różne inne tego typu sprawy. To dodatkowo wymagało energii, więc trzeba było ją oszczędzać.
Patrząc na niezaprzeczalną popularność "1670", jakie są wasze wnioski na temat poczucia humoru Polaków? Z czego lubimy się najbardziej śmiać?
Kirył Pietruczuk: - Myślę, że widzowie pokochali te postaci takimi, jakie są. Ale takim uniwersalnym elementem wydaje mi się absurdalny, abstrakcyjny humor i mnie to również najbardziej urzekło w tej całej historii. Najwięcej frajdy mam wtedy, kiedy pojawiają się naprawdę odklejone żart.

To jest trochę tak, że lubimy śmiać się z życiowych ciężarów.
Kirył Pietruczuk: - Zawsze mieliśmy łatwość do żartowania z naszej polskiej rzeczywistości. Pokazuje to choćby nasza filmografia, komedie z czasów komuny i tak dalej. Mieliśmy to w małym palcu i wszyscy to kochali. Z jakiegoś powodu od tego odeszliśmy, a wydaje mi się, że nasz serial "1670" jakoś nawiązuje do tych tradycji tamtej polskiej kinematografii. Myślę, że to też był jeden z tych elementów, czynników, za które widzowie pokochali nasz serial.
Czy jakaś teoria fanów zapadła wam w pamięci?
Kirył Pietruczuk: - Jest parę teorii, które znalazły potwierdzenie w trzecim sezonie. Z tego, co pamiętam, na ostatnim press junkecie śmialiśmy się z tego, kiedy czytaliśmy teorie spiskowe. Okazało się, że parę z nich było naprawdę trafionych. Nie chcę oczywiście zdradzać za dużo, ale fani mają nosa do takich rzeczy i czasami potrafią naprawdę wykminić rzeczy, które ostatecznie wydarzą się w serialu. To też jest super, że fani potrafią tak wgryźć się w ten świat, odczytać go po swojemu, a potem okazuje się, że jest to wspólny język z językiem twórców.





