Po hucznych Dożynkach Królewskich w Adamczysze zapanował mrok. Kilka miesięcy po wydarzeniach z drugiego sezonu mieszkańców, z Janem Pawłem (Bartłomiej Topa) na czele, dopadła choroba poszlachecka. Wszystkie akty szlacheckie spłonęły z winy dwóch nikczemników, a nad Adamczychą zawisło widmo katastrofy. Zofia (Katarzyna Herman) nie potrafi pogodzić się z nieobecnością ukochanych dzieci. Jakub (Michał Sikorski) próbuje podbić Warszawę. Aniela (Martyna Byczkowska) wraca do Adamczychy i postanawia w końcu zadbać o siebie. A Stanisław (Filip Zaręba)... Właśnie, gdzie jest Stanisław? Tymczasem wśród chłopów narastają napięcia, w powietrzu unoszą się buntownicze nastroje. Czy Adamczycha to przetrwa?
Na Netfliksie zadebiutował wyczekiwany trzeci sezon ulubionego serialu komediowego Polaków. Muszę jednak zaznaczyć, że o ile pierwszy sezon "1670" absolutnie mnie zachwycił i do dziś chętnie do niego wracam, o tyle druga odsłona niestety mnie nie przekonała. Czułam zbyt duży przeskok w tonie i sposobie prowadzenia narracji. Wynikało to również z moich oczekiwań. Spodziewałam się, że drugi sezon pozostanie wierny komediowej konwencji, tymczasem otrzymałam znacznie bardziej rozbudowaną historię bohaterów z elementami fantasy. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie da się zbudować dobrego serialu na jednym żarcie. Dlatego do nowych odcinków podeszłam z otwartą głową.
Sezon inny niż poprzednie
Trzeci sezon "1670" ponownie zmienia ton. Aż żal patrzeć na załamanego Jana Pawła, dla którego tytuł szlachecki urasta do rangi sprawy życia i śmierci. Jeden z głównych konfliktów rozgrywa się właśnie między nim a Ojcem Jakubem, jego rodzonym synem. Przy osobie odpowiedzialnej za spalenie biblioteki z aktami szlacheckimi nawet Andrzej (Andrzej Kłak) przestaje wydawać się aż tak wielkim wrogiem.

Nieco światła do tej ponurej rzeczywistości wnosi Aniela, która po kilkumiesięcznej podróży wraca do Adamczychy w poszukiwaniu Macie... to znaczy siebie! W końcu postanawia zadbać o własne potrzeby. Ale zanim to nastąpi, wpada na pomysł założenia szkółki dla chłopów. Choć początkowo nie spotyka się to z wielkim entuzjazmem, nie zamierza się poddawać. Nowa inicjatywa w Adamczysze pozwala jej na chwilę oderwać myśli od litewskiego kowala.
Największe zaskoczenie czeka widzów w wątku Macieja (Kirył Pietruczuk) i Bogdana (Dobromir Dymecki). Nie zdradzając zbyt wiele - Maciej trafia do niewoli, gdzie niespodziewanie spotyka... Bogdana. Wszyscy byli przekonani, że brat Zofii zginął w finale drugiego sezonu. Całe szczęście twórcy nie uśmiercili definitywnie ulubieńca widzów. Bogdan ma tylko jeden problem - nie pamięta, kim jest. Za wszelką cenę próbuje odnaleźć osobę, która do niego strzeliła, a tak się składa, że była to właśnie Aniela. Dla Macieja to szansa na powrót do Adamczychy, dlatego postanawia nie wyprowadzać Bogdana z błędu i razem z nim ruszyć w drogę.
Trzeci sezon "1670" nie zawiedzie widzów
Po obejrzeniu całości można odnieść wrażenie, że to zupełnie inna odsłona niż pierwsza i druga - i zdecydowanie działa to na jej korzyść. Jednocześnie wprowadza nowe, rozbudowane wątki poszczególnych bohaterów i zachowuje przy tym komediowy, jedyny w swoim rodzaju charakter. W trzecim sezonie nie brakuje perełek - scen, które zostają w pamięci na długo i które autentycznie rozbawiły mnie do łez. Czy to wymyślanie powiedzonek przez Jana Pawła, każda wspólna scena Macieja i Bogdana, czy zauroczenie Ojca Jakuba pewną wysoko postawioną damą.

Szczególnie dobrze wypadają sceny na dworze królewskim. Absurd goni absurd. Niezwykle precyzyjne kwestie dialogowe zostały doskonale zagrane przez Bartłomieja Topę.
Jan Paweł jak zawsze niczego nie ogarnia, pozostaje skrajnie niepoprawny, a jednocześnie wciąż rozbraja i bawi. Myślę jednak, że opieranie ciężaru komediowego wyłącznie na jednej postaci na dłuższą metę nie zawsze może się sprawdzać. Cieszę się, że twórcy postanowili wysunąć wątek Macieja i Bogdana niemal na pierwszy plan. Ich wspólne sceny należą do najmocniejszych punktów całego sezonu. Gwarantuję, że nawet najwięksi sceptycy, których drugi sezon nie przekonał, będą bawić się wyśmienicie podczas seansu najnowszych odcinków.
Uważam trzeci sezon "1670" za udany. Jeśli jednak miałabym się do czegoś przyczepić, byłby to zauważalny brak Stanisława. Co jakiś czas bohater jest wspominany, ale sam pojawia się na ekranie zaskakująco rzadko. Mam nadzieję, że w ewentualnym kolejnym sezonie twórcy poświęcą tej postaci więcej czasu.











