"1670": przebojowa komedia wraca z trzecim sezonem
W najnowszych odcinkach, po tym, jak prawda o pochodzeniu Jana Pawła wyszła na jaw, nad Adamczychą oraz przedstawicielami szlachty wiszą czarne chmury. Niektórzy mogą nawet nieco dramatyzować i powiedzieć, że bohaterów czeka... tragedia. Ponieważ chłopi ostrzą kosy. Na ojca Jakuba czyhają niebezpieczeństwa wielkiego miasta (znaczy Warszawy), a Aniela ma nową misję.
Netflix udostępnił nam nowy kadr z trzeciego sezonu, na którym sporo się dzieje. Jan Paweł oraz dwóch chłopów stoją niedaleko grobu i coś kombinują. Nie wydaje się, że stało się coś złego, bowiem najsłynniejszy Jan Paweł w historii Polski stoi i ma bardzo (ale to bardzo) radosny uśmiech na twarzy. Wskazuje przy tym na coś w przestrzeni. Na co? Co się wydarzyło? Dlaczego jest taki szczęśliwy? I czy ma to związek z Andrzejem?
Zobacz też: "1670" powraca! Jan Paweł walczy o szlachectwo, a chłopi ostrzą kosy
Postanowiliśmy zrobić redakcyjną burzę mózgów i podzielić się z wami naszymi teoriami.
"1670": redakcyjne teorie o trzecim sezonie
Jakub Izdebski postawił na konkret. Mianowicie, Jan Paweł tańczy na miejscu spoczynku Andrzeja. Losy adwersarza głównego bohatera wydają się więc być przesądzone i jego historia nie kończy się pozytywnie.
Patrycja Otfinowska zostawiła notkę z teoriami i, podobnie jak Kuba, jest w miarę pewna co do tego, jak potoczy się historia Andrzeja.
Patrycja Otfinowska: Patrząc na radość na twarzy największego Jana Pawła w historii Rzeczypospolitej, od razu widać, że wydarzyło się coś naprawdę wielkiego. W tym przypadku możliwości są zaledwie dwie. Pierwsza jest taka, że grób, przy którym stoi nasz bohater, należy do Andrzeja. Jan Paweł zyskałby wreszcie upragniony święty spokój i mógłby bez przeszkód ogłaszać się najznamienitszym szlachcicem w całej okolicy.
Druga opcja - znacznie mniej optymistyczna - zakłada, że to właśnie pod tym niepozornym nagrobkiem ukryta została legendarna receptura alchemików na rozmnażanie złota. Nie byle jaka receptura - mowa o sekretnym przepisie, który rzekomo miał zamieniać każdy dukat w dwa, a przy odrobinie szczęścia nawet trzy.
Oczywiście instrukcja została spisana po łacinie, dopisana cyrylicą przez jakiegoś mnicha, a na końcu ktoś dorzucił przypis po staropolsku. Jan Paweł, wierny swojej niezachwianej pewności siebie, uzna, że wszystko doskonale rozumie. Tymczasem biedni wieśniacy w tle jeszcze nie zdają sobie sprawy, że już za chwilę zostaną zapędzeni do ciężkiej pracy. Przez następne tygodnie będą przekopywać pola, lasy i pół powiatu w poszukiwaniu jakiegoś absurdalnego surowca, którego nazwy nikt nie potrafi nawet poprawnie wymówić. Wszystko dlatego, że ktoś źle... przeczytał przepis. Oczywiście Jan Paweł nie uzna tego za porażkę - według niego problemem jest wyłącznie to, że kopią w niewłaściwym miejscu.
Plan zdobycia niewyobrażalnej fortuny i ostatecznego utarcia nosa Andrzejowi skończy się zapewne dokładnie tak, jak wszystkie poprzednie genialne przedsięwzięcia. Skarbiec pozostanie równie pusty, wieśniacy równie zmęczeni, a Andrzej będzie miał kolejny powód do złośliwego uśmiechu. Ale przecież mówimy o Janie Pawle. Niczym prawdziwy sarmacki kot zawsze spada na cztery łapy.
Katarzyna Ulman: Idąc trochę w kontrę, może zdjęcie wcale nie sugeruje rychłego końca Andrzeja? Skoro na szlachtę czyha wiele niebezpieczeństw to odwieczni wrogowie powinni połączyć siły. Co jednak skłoni ich do współpracy? Z pewnością wspólny cel.
Zdjęcie może sugerować, że w grobie znajduje się skarb lub mapa do niego. Jan Paweł ma w końcu ten szelmowski uśmiech, który mówi "a nie mówiłem?". Oczywiście na pięć minut przed tym, nim wszystko, mówiąc kolokwialnie, szlag trafi.
Więcej zabawy mogą przynieść próby współpracy tych dwóch znamienitych postaci i śledzenie jak krok po kroku... stają się przyjaciółmi?
Zobacz też: Zapomniane serialowe perełki. Tytuły, które zachwycą od pierwszej minuty









