Tym razem kłopoty przychodzą do Reachera same. W czasie pobytu w Filadelfii jego uwagę zwraca dziwne zachowanie pasażerki metra. Chwilę później kobieta odbiera sobie życie. Okazuje się, że pracowała dla Pentagonu, a w sprawę są zamieszani dosłownie wszyscy: CIA, kongresmen z aspiracjami do Białego Domu, dwie tajemnicze kobiety z Indonezji oraz kilka grup trudniących się w rozwalaniu łbów. Reacher nie może po prostu odejść. Musi dowiedzieć się, dlaczego doszło do tragedii. Co oczywiste, nie skończy się na jednej ofierze śmiertelnej.
Jak zatrzymać niezniszczalnego?
Fabuła czwartego sezonu "Reachera" jest oparta na "Jutro możesz zniknąć", trzynastej powieści z cyklu autorstwa Lee Childa. Twórcy serialu stanęli ponownie przed problemem, jak sprawić, by widz obawiał się o los tytułowego bohatera. Reacher to mały czołg o muskulaturze Herkulesa, który spokojnie radzi sobie nawet z kilkoma przeciwnikami jednocześnie. W poprzednim sezonie przeciwstawiono mu jeszcze większego osiłka. Tym razem zdecydowano się utrudnić działanie bohatera na kilka sposobów.

Reacher ponownie działa w grupie. Nie są to jednak osoby, które byłyby jego pierwszym wyborem do misji samobójczej. Jacob (Christopher Marquette), brat zmarłej, to policjant ze spokojnego miasteczka, przytłoczony tragedią, poczuciem winy i żądzą zemsty. Tamara (Sydelle Noel) pracuje jako stróż prawa z Filadelfii, ale po dawnych niepowodzeniach jej ambicje ograniczają się do spokojnego doczekania do emerytury. Natomiast Russell (Kevin Weisman) jest zdyskredytowanym dziennikarzem, który szuka wielkiego tematu na powrót do chwały. Ekipa, z którą Reacher przeszedł przez drugi sezon, była dla niego wsparciem. Tym razem towarzysze stanowią dla niego balast.
Twórcy zdecydowali się także bardzo skomplikować fabułę. We wcześniejszych odsłonach przygód Reachera od początku wiedzieliśmy, kto jest antagonistą. Tym razem sprawa nie jest prosta, a sam bohater gubi się w jej zawiłościach. Inna sprawa, że czasem jest to życzeniowe ze strony scenarzystów, bo największego zwrotu akcji trudno nie przewidzieć. Niemniej, bohaterowie nie mogą nikomu ufać, są ścigani przez kilka grup, a atmosfera osaczenia jest odczuwalna we wszystkich odcinkach. A że czasem widz nie będzie mógł przymknąć oka na fabularne głupotki? Nie z takimi bolączkami radzili sobie fani akcyjniaków.

Nawet Reacher męczy się od obijania złych gości
Oczywiście sednem produkcji pozostają konfrontacje Reachera z przeciwnikami. W tych słownych bohater wykazuje skłonność do ciętych ripost i suchutkich tekstów godną ikon kina sensacyjnego. Natomiast w siłowych twórcy musieli wykazać się inwencją. Dlatego bohaterowie coraz częściej łapią za wszystko, co wpadnie im w ręce. W ruch idą ogromne kawałki lodu, haki, pistolety na gwoździe, zgniatarki, a jedna z najbardziej pamiętnych akcji ma bolesny finał w szybie windy. Taniec przemocy jak zawsze sprawia dużo radości. A tym razem po raz pierwszy od dawna zobaczymy Reachera naprawdę zmęczonego od prania złych ludzi po gębach. To zdanie oddaje najlepiej skalę czwartego sezonu.
Nie bez przyczyny w jednej ze scen usłyszymy główny motyw muzyczny z serii filmów "Mission: Impossible". Bohaterowie są tutaj niczym wykreowany przez Toma Cruise'a agent Ethan Hunt: bez przerwy w ruchu, ciągle w stanie zagrożenia, zawsze gotowi do obrony i często łapiący się absurdalnych środków, by przeżyć. Czwarty sezon na początku podnosi poziom adrenaliny i jedzie na nim niemal do ostatniej minuty.
Jednocześnie fabuła wydaje się na tyle świadomym mariażem political-fiction i kina zemsty o ostatnim sprawiedliwym, że nie sposób brać ją poważnie. W wypadku "Reachera" nie jest to wada. Dostajemy satysfakcjonujący sezon pełen atrakcji, poprzeplatany głupotkami i powielanymi od lat kliszami, które w tym wydaniu w jakiś sposób znów bawią. Piąty sezon "Reachera" został już zapowiedziany. Pozostaje wyczekiwać, czy twórcy podbiją stawkę w kolejnych odsłonach jego przygód. Inna sprawa, że musieliby chyba wysłać swojego bohatera w kosmos.
7,5/10
"Reacher", USA 2026, serwis streamingowy: Prime Video, premiera czwartego sezonu: 12 sierpnia 2026 roku








