"Anne Rice's The Vampire Lestat": trzeci sezon "Wywiadu z wampirem"
Z racji tego, że zmiana tytułu jest nieco dezorientująca, przypominamy, że trzeci sezon "Wywiadu z wampirem" funkcjonuje pod nazwą "Anne Rice's The Vampire Lestat". Decyzja uzasadniana jest tym, że w nowych odcinkach twórcy skupili się na drugim tomie powieści Anne Rice z cyklu "Kroniki wampirów", czyli wydanym w 1985 roku "Wampirze Lestacie".
W centrum opowieści znalazł się tytułowy wampir grany przez Sama Reida, który do tej pory przedstawiany przede wszystkim jako kochanek i oprawca. Teraz, dzięki nowym odcinkom, widzowie mają okazję poznać go od zupełnie innej strony i zrozumieć, co stoi za jego kontrowersyjnymi wyborami.
Lestat podbija świat jako gwiazda rocka
Po tym, jak Louis de Pointe du Lac (Jacob Anderson) skończył opowiadać swoją historię, przyszedł czas na uzupełnienie wydarzeń na osi czasu przez Lestata. Daniel Molloy (Eric Bogosian), od niedawna również nieumarły, przygotowuje nowy materiał. Nie jest to jednak kolejny, zwyczajny wywiad, jakich było wiele w jego karierze. Tym razem sięga po kamerę i rusza w koncertową trasę jako dokumentalista, uwieczniając kulisy życia wschodzącej gwiazdy rocka, erotyczne ekscesy i zadając niewygodne pytania. Wkrótce dołącza do nich także tajemnicza wampirzyca Gabriela, przez którą Lestat zmuszony jest zmierzyć się z przeszłością.

Tak jak już wspomniałam, poza zmianą tytułu twórcy zdecydowali się na prawdziwą rewolucję również na innych płaszczyznach. Nowe odcinki mają bardziej dynamiczną, momentami nawet psychodeliczną formę. Jeśli pierwsze sezony "Wywiadu z wampirem" nużyły kogoś spokojnym tempem, zapewniam, że nowe odcinki są pełne akcji, brawury, krwi i zabawy. Ponadto cała opowieść przeplatana jest oryginalnymi utworami, które nie tyle napędzają fabułę, ile dostarczają kluczowych informacji na temat doświadczeń Lestata. Skomponowane przez Daniela Harta piosenki są nieodłącznym elementem całości, a ich teksty stanowią doskonałe uzupełnienie scenariusza. Po seansie z pewnością zagoszczą również na waszych playlistach.
Z początku można było mieć wątpliwości, czy Sam Reid stanie na wysokości zadania i podoła wyzwaniom nowych odcinków. Na potrzeby serialu musiał sporo popracować nie tylko nad fizyczną wydolnością, potrzebną w trakcie scenicznych popisów, ale i nad wokalem. Już po pierwszych minutach okazało się jednak, że wszelkie obawy były bezpodstawne. Serialowy Lestat z dużą gracją oraz charyzmą przejmuje show i od razu widać, że na pierwszym planie czuje się jak ryba w wodzie. To bohater pełen głębi, hipnotyzującego uroku, pragnień, ale też i blizn z przeszłości, z którymi coraz trudniej jest sobie poradzić. Sceniczna pewność siebie, brawura czy wulgarność okazują się jedynie maską dla zakompleksionego i wielokrotnie zranionego wampira. Twórcy zadbali o nakreślenie psychologicznego tła, przez co produkcja jest jeszcze bardziej angażująca.
Choć Assad Zaman, Eric Bogosian i Jacob Anderson również mają wiele okazji, by zabłysnąć, to właśnie wielowymiarowa kreacja Reida stała się absolutnie najmocniejszym elementem serialu. Jego umiejętność balansowania między emocjami jest naprawdę godna podziwu. "Anne Rice's The Vampire Lestat" dał aktorowi duże pole do popisu, co w pełni udało mu się wykorzystać.
Uczta dla zmysłów. Od tego serialu trudno się oderwać
Seans "Anne Rice's The Vampire Lestat" był prawdziwą przyjemnością. Twórcy serialu udowodnili, że ryzyko czasem popłaca i że warto eksperymentować, by przyciągnąć nowych widzów. Choć z wpisów w mediach społecznościowych wynika, że fani powieści i wcześniejszych odsłon czują się oszukani i zaskoczeni zbyt wieloma zmianami, warto dać szansę nowym odcinkom. Pod warstwą kampu, brokatu oraz pragnienia krwi kryje się intrygująca opowieść o przepracowywaniu traumy i stawiania czoła przeszłości.
8/10
Zobacz też:
Te koreańskie seriale zachwycą każdego. Netflix wypuszcza hit za hitem








