"Śleboda", czyli produkcja SkyShowtime na podstawie powieści z cyklu autorstwa Małgorzaty Fugiel-Kuźmińskiej oraz Michała Kuźmińskiego, zadebiutowała w 2024 roku. Wydawało się, że fantastyczna obsada, porządny materiał źródłowy i cenieni reżyserzy będą gwarantem sukcesu. Sam serial jednak wypadł przeciętnie, z rozczarowującym finałem. W pewnym momencie twórcy położyli większy nacisk na wątki miłosne niż na intrygę kryminalną.
Główni bohaterowie powracają w kontynuacji. "Pionek" to jednak zupełnie inna historia. Akcja "Ślebody" rozgrywała się na Podhalu, a intryga dotyczyła sekretów rodzinnych głównej bohaterki, Anki Serafin (Maria Dębska). Tym razem wydarzenia rozgrywają się na tle Górnego Śląska. Śledztwo dotyczy brutalnego zabójstwa studentki. Sposób działania sprawcy do złudzenia przypomina zbrodnie Normana Pionka, seryjnego mordercy nazywanego "Wampirem z Szombierek", który odsiaduje wyrok.
Byłam raczej sceptycznie nastawiona do kontynuacji "Ślebody", nie widziałam w niej większego sensu. "Pionek" jednak pozytywnie mnie zaskoczył i wciągnął od pierwszego odcinka. Nie brakuje mu wad, jednak w wielu aspektach to serial zupełnie inny. Lepszy.
Mroczne tajemnice Górnego Śląska
Za reżyserię ponownie odpowiada duet Michał Gazda i Bartosz Blaschke. Cenię poprzednie dzieła obu panów - zarówno opowiedzianego na nowo "Znachora" Gazdy, jak i intrygujący, choć z pewnymi niedociągnięciami, serial "Niebo. Rok w piekle" Blaschkego. Twórcy kolejny raz kreują bogaty świat przedstawiony, dopracowany w każdym detalu w warstwie technicznej. Czy za tym idzie jednak interesująca intryga kryminalna?
Oprócz Marii Dębskiej i Macieja Musiała na ekranie oglądamy najpopularniejszych obecnie polskich aktorów. W "Pionku" występują: Piotr Adamczyk, Anna Cieślak, Paulina Gałązka, Mirosław Haniszewski, Nel Kaczmarek, Andrzej Konopka, Weronika Książkiewicz, Karol Pocheć, Piotr Rogucki, Mateusz Rozwadowski, Łukasz Simlat, Ilona Wrońska, Zbigniew Zamachowski oraz Agnieszka Żulewska.
Grana przez Dębską Anka zostawia za sobą wydarzenia z Podhala. Spotykamy ją w momencie, gdy musi zrezygnować z przeprowadzki do Edynburga. Zostaje przydzielona do pracy na uniwersytecie na Śląsku. Pierwsze zajęcia rozpoczyna tuż po tym, jak ginie studentka z jej grupy. Na Śląsk dociera także Bastian, który rozkręca karierę jako freelancer i twórca internetowy. Szuka sensacyjnego tematu, który zapewni mu popularność w sieci.

Losy głównych bohaterów splatają się z postaciami granymi przez wspomnianych wyżej aktorów. Jedną z nich jest komisarz Kocur, w którą wciela się Weronika Książkiewicz. Policjantka w zaawansowanej ciąży angażuje się w śledztwo w sprawie zamordowanej studentki. Ponownie oglądamy Książkiewicz jako bohaterkę pracującą w służbach, lecz tym razem aktorce udało się stworzyć kreację tak różną od tej chociażby w "Furiozie". Niech was nie zmylą urocze, grube sweterki pani komisarz. Kocur to twarda i stanowcza kobieta ze Śląska, choć w serialu oglądamy także jej moment słabości.
Ważnym bohaterem dla opowieści jest Gerard Keller (Mateusz Rozwadowski). Student Anki z mrocznymi tajemnicami, które nigdy nie miały wyjść na jaw. Nie zdradzając zbyt wiele, to najbardziej wyrazisty i intrygujący bohater "Pionka", a Rozwadowski hipnotyzuje spojrzeniem. To jego pierwsza tak duża rola i wypada w niej fenomenalnie.
"Pionek" wciąga, intryguje, wodzi za nos
Pierwsze cztery odcinki to satysfakcjonujące wodzenie widza za nos. Kto to zrobił? Jaki był motyw? W historii mamy sporo bohaterów i w pewnym momencie właściwie można podejrzewać każdego. Twórcom w większości udało się sprawnie zarysować historie nowych postaci, choć muszę przyznać, że niektórzy wydają się całkowicie zbędni, a ich obecność sprawia wrażenie odhaczania kolejnych znanych twarzy na ekranie. Ponadto właściwie nie wspomina się o wydarzeniach ze "Ślebody", które przecież musiały mieć wpływ na Ankę i Bastiana. Przymykając jednak oko - sama intryga naprawdę wciąga.
W pewnym momencie na pierwszy plan wysuwa się Bastian, którego metody działania budzą ogromne wątpliwości. Dzięki temu bohater staje się bardziej skomplikowany i niejednowymiarowy. Nie przyćmiewa jednak Anki, która również stara się rozwiązać zagadkę, a jednocześnie mierzy się ze swoimi prywatnymi rozterkami, w tym również miłosnymi.

Ostatnie dwa odcinki nieco gubią rytm. Zwłaszcza piąty epizod wydaje się "zapychaczem". W "Pionku" nie brakuje efekciarskich scen, jak spektakularny pocałunek w najmniej odpowiedniej sytuacji czy zbędne morderstwo dokonane przez bohaterkę, po której byśmy się tego raczej nie spodziewali. Na szczęście takich momentów nie jest zbyt wiele i, w przeciwieństwie do "Ślebody", wątki miłosne poprowadzono obok głównej intrygi. Zamiast ją przyćmiewać, doskonale ją uzupełniają.
Po obejrzeniu wszystkich odcinków "Pionka" mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że mamy do czynienia z udanym kryminałem. Owszem, ma swoje niedociągnięcia, ale spełnia najważniejsze założenia gatunku - sprawnie buduje napięcie, wciąga i zachwyca aktorsko. Skłania także do refleksji nad tendencją do nadinterpretowania spraw śledczych i łatwością, z jaką sprawców okrzykuje się "seryjnymi mordercami".









