Teresa z "Sanatorium miłości 8"
Teresa była jedną z uczestniczek 8. edycji "Sanatorium miłości". Do programu przyjechała z Tarnobrzega. Z wykształcenia jest księgową, ale zawodowo związała się z gastronomią. Prowadziła własny lokal w Sandomierzu, a obecnie pracuje w hotelu z restauracją niedaleko domu.
W programie opowiadała, że po trudnych życiowych doświadczeniach musiała mierzyć się nie tylko z codziennością, ale też z domem, który wymagał ogromnego nakładu pracy. Nie czekała jednak, aż ktoś zrobi wszystko za nią. Sama podejmowała się wielu zadań i stopniowo urządzała przestrzeń tak, jak sobie wymarzyła.
Uczestniczka nie ukrywa, że jest osobą kontaktową, ale w relacjach romantycznych zachowuje ostrożność. Nie jest przekonana do znajomości internetowych. W programie mówiła też, że odczuwa samotność i potrzebuje towarzysza, choć do samej miłości podchodzi z rezerwą.
Teresa z "Sanatorium miłości" mówi wprost o uczestniku
Widzowie "Sanatorium miłości" przez kilka odcinków obserwowali rozwijającą się relację Teresy i Mike'a. Choć początkowo między kuracjuszami pojawiało się sporo sympatii, z czasem atmosfera zaczęła się wyraźnie zmieniać. Punktem zapalnym okazał się moment, kiedy Teresa zaprezentowała wierszyk skierowany do uczestnika. Wielu widzów uznało jego treść za uszczypliwą, a nawet obraźliwą. Sam Mike również nie krył, że poczuł się dotknięty słowami kuracjuszki.
"Mike: mały chłopczyk w piaskownicy życia, nie chce swych zabawek wydobyć z ukrycia. Wszystko jest dla niego, bo on tak myśli. Mike nie tędy droga. Niech realny sen Ci się przyśni" - recytowała Teresa.

To jednak nie był koniec całej historii. Po emisji odcinka Teresa postanowiła wrócić do sprawy i opublikowała na Facebooku pełną wersję fraszki, która okazała się jeszcze bardziej dosadna.
"Oto cała fraszka na tego człowieczka małego. Aż pięć kobiet Stasio miał, lecz na starość został sam. Myśli: imię na Mike zmienię, to na pewno się ożenię. Znalazł się więc w Konstancinie, szósta mu się nie wywinie. Klei się do wszystkich niczym plaster miodu, wszak biedny czułości nie zaznał za młodu. Jednak już ten miodzio trochę po terminie, każda kuracjuszka łukiem go ominie. Siedzi chłopczyk w kącie, obgryza pazurki, miało być tak pięknie, jest rozrywka z powtórki" - czytamy
W jednym z komentarzy Teresa dała do zrozumienia, że - jej zdaniem - i tak zachowała powściągliwość.
"To jest bardzo delikatnie. Gdyby Pani tam była i poznała tego człowieka, to byłoby wiele gorsze zdanie na jego temat. No cóż co było minęło. Został niesmak. Na szczęście było tam jeszcze sporo fajnych ludzi" - twierdzi.











