Emilia z "Sanatorium miłości" postawiła wszystko na jedną kartę
Widzowie poznali Emilię dzięki programowi "Sanatorium miłości", ale jej historia nie zaczęła się w telewizji. Trzydzieści lat temu uczestniczka show zdecydowała się na krok, który odmienił codzienność całej rodziny.
Miała wtedy prawie 40 lat i uznała, że musi zmienić dotychczasowe życie. Sprzedała wszystko, co posiadała w Łodzi: mieszkanie, działkę i sklep. Uzyskane pieniądze przeznaczyła na dom w Ozorkowie.
"W Łodzi nie dawałam już rady utrzymać rodziny. Musiałam coś zmienić" - mówiła Emilia w rozmowie z TVP.
Ta decyzja nie była łatwa. Dla bliskich oznaczała wyprowadzkę z dużego miasta, zmianę planów i konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Rodzina nie od razu rozumiała jej decyzję
Przeprowadzka do Ozorkowa wiązała się z wieloma emocjami. Córka Emilii chciała kontynuować naukę w łódzkim liceum, syn musiał dojeżdżać na uczelnię, a mąż miał sentyment do życia w dużym mieście.
Mimo to Emilia była przekonana, że musi działać. Nie chodziło o kaprys, lecz o próbę odzyskania stabilności i spokoju.
"Wszystkie pieniądze zainwestowałam w ten dom. Tutaj zaczęłam nowe życie" - wspominała.
Po latach widać, że ta odważna decyzja stała się początkiem zupełnie nowego etapu. Dziś dom w Ozorkowie jest dla niej miejscem, z którego nie chce rezygnować.
Tak mieszka Emilia z "Sanatorium miłości"
Obecnie Emilia zajmuje pierwsze piętro dwupiętrowego domu przy jednej z głównych ulic Ozorkowa. Drugie piętro należy do syna i jego rodziny, a na parterze działa salon kosmetyczny prowadzony przez synową uczestniczki programu.

Wnętrza domu, jak opisywała TVP, dobrze oddają charakter Emilii. Nie brakuje w nich mocnych kolorów, takich jak fuksja, bordo, pomarańcz czy żółć. Ubrania zajmują ważne miejsce, a jedna z szaf ma wypełniać całą ścianę.

W przedpokoju znajduje się także osobna garderoba na buty. To szczegół, który pokazuje, że Emilia lubi otaczać się rzeczami zgodnymi ze swoim stylem i temperamentem.
Ogród daje jej spokój
Ważną częścią domu jest duży ogród. To tam Emilia znajduje wytchnienie i chwilę odpoczynku od codziennych spraw. Jak podano, jej wnuk hoduje tam kaczki i kury.

Dziś uczestniczka "Sanatorium miłości" nie ma wątpliwości, że przeprowadzka była dobrą decyzją. Po latach trudny wybór okazał się dla niej początkiem życia, które daje jej poczucie bezpieczeństwa.
"To moje miejsce na ziemi. Już się stąd nie wyprowadzę. No, chyba że spotkam mężczyznę, za którym pójdę na koniec świata" - powiedziała Emilia z uśmiechem.








