Lilla, będąca od 30 lat rozwódką, wystąpiła w niedawnym sezonie "Sanatorium miłości". Po nieudanym małżeństwie była związana jeszcze z dwoma partnerami, jednak te relacje również zakończyły się rozstaniami. Lilla ma dwoje dzieci i wnuczkę, z którą łączy ją wyjątkowa więź. W trakcie turnusu dzieliła pokój z Barbarą, która w trakcie ósmego sezonu wzbudzała ogromne kontrowersje. Jej zachowanie nie tylko generowało konflikty wśród uczestników, ale też wywołało burzę w sieci.
Choć seniorka sporo mówiła o "języku miłości", sama nie potrafiła go okazać. Wielokrotnie uciszała kolegów i koleżanki, narzucała się grupie, a jednocześnie twierdziła, że to inni jej przerywają i jej nie słuchają. Dziś Lilla wraca do sytuacji z programu i ma do przekazania koleżance tylko jedno: powinna się cieszyć, że telewizja pokazała tylko część tego, co naprawdę działo się w czasie nagrań.
"Sanatorium miłości": wszyscy tracili cierpliwość
Zachowanie Barbary od samego początku wzbudzało niechęć innych uczestników, a wyprowadziło z równowagi nawet samą Martę Manowską. Kuracjuszka nie widziała problemu w swoim zachowaniu, jednak ostatecznie zdecydowała się na opuszczenie programu.
"Kiedy 11 osób chce, żebym wyjechała, to ja na to: jak na lato. Patrzcie, pakuję walizki i proszę… Nie ma problemu i do widzenia, grupa" - rzuciła na pożegnanie.
Później Barbara twierdziła, że to, co zobaczyli widzowie, było efektem montażu i manipulacji. Z tymi słowami nie zgodziła się Lilla, która w niedawnej rozmowie z serwisem "Plotek" jasno oświadczyła:
"Nikt niczego nie manipulował. Wszyscy kuracjusze powtarzają to samo. Ona ma po prostu szczęście, że tylko tyle pokazała telewizja, a nie więcej. Ona byłaby zniszczona całkowicie. Ma do mnie pretensje, że byłam niedobra i nie chciałam się do niej dostosować. Tak, bo ona nas wszystkich chciała ustawiać według własnego widzimisię. Próbowała ustawiać nas, program, reżyserów, telewizję. Chciała rządzić, a niestety się nie dało" - podsumowała Lilla.










