Kurdej-Szatan zdradziła, że była na wielu planach, na których musiała występować ze zwierzętami. "Był serial 'Domek na szczęście' [...], tam była myszka, krowa, świnka, piesek. Był też film 'Miłość ma cztery łapy', to wiadomo - z pieskiem. Jeszcze był serial 'W rytmie serca', gdzie też graliśmy z pieskiem" - wymieniała.
"Ja kocham zwierzęta i kocham grać ze zwierzętami" - kontynuowała aktorka. "W tym serialu grałam też z myszką. To były przepiękne zdjęcia. Zresztą zwierzęta upiększają nam świat i kadry także".
"Jeśli chodzi o ruchliwość, to z pieskami i kotami jest trudniej. Natomiast one zawsze przychodzą z behawiorystami, którzy starają się je ogarnąć. Po prostu wykonują polecenia. Na początku na pewno trzeba się zaprzyjaźnić ze zwierzęciem, poczuć, żeby zwierzę nas polubiło. A z tą myszką była zabawna historia, bo ona była trochę jak z Disneya. Miała takie duże uszka. Była wytresowana, na tyle, jak bardzo się da. Miała chodzić w chipsach. Grałam, że się boję, ale była przesłodka" - śmiała się Kurdej-Szatan.
Jak przygotować psa do pracy przed kamerą?
Z kolei Maciuszek-Slawińska wskazała, co jest najważniejsze w przygotowaniu zwierzaka do występu przed kamerą. "Opiekunom wydaje się, że jeśli mają psa, który jest responsywny, to pójdzie łatwo. Tymczasem dla nas najważniejsze jest, jak odporną psychikę ma pies. Jak wysoką motywację pracy w warunkach, w których jest bardzo dużo rozproszeń, bodźców, zmiennych, stłoczona ekipa filmowa na małej powierzchni, aktor, z którym trzeba szybko nawiązać relację. Jeśli to ma być autentyczne, to ten pies musi czuć jakieś bezpieczeństwo i sympatię ze strony aktora. Aktor też musi lubić, a przynajmniej tolerować zwierzęta. Nawiązać relację, by pies nie wykonywał tylko poleceń [behawiorysty] przez ramię aktora" - zdradziła. "Aktor może szybko nauczyć się współpracować z psem, który jest do tego przygotowany i widać, że między nimi jest jakaś więź. [...] Fajnie, żeby aktor wcześniej spotkał się z psem i jakoś się dotarli. [...] Kwestia społeczna jest nie do nauczenia. Albo się polubią, albo nie. Musimy to sprawdzać za każdym razem".
Behawiorystka przybliżyła także, jak wygląda proces castingu czworonoga. "Dzwoni do nas klient i mówi, że potrzebuje psa. Ta rola jest zwykle prosta. Pies ma dać się pogłaskać, przynieść coś, szturchnąć coś" - wyjaśniała. "Jednak gdy precyzujemy wymogi klienta, okazuje się, że jest tego sporo. Szukamy wtedy psa, który przynajmniej część rzeczy umie robić, ale też jest takim obywatelem świata, czyli towarzyszy swojemu opiekunowi w życiu. Wyjeżdża, chodzi po kawiarniach, restauracjach. Dzięki temu nie będzie się lękał tego środowiska, jakim jest plan filmowy. Często przygotowujemy psa zdalnie. Jestem w stanie poprosić opiekuna, by wykonali jakąś sekwencję lub zadanie. Wtedy mogę zobaczyć, co można poprawić, a potem spotykamy się na planie. Chyba że mamy sceny z kilkoma psami lub psem i kotem, wtedy rzeczywiście musimy się przygotowywać razem".
Maciuszek-Slawińska zaznaczyła także, że obecnie przywiązuje się dużą wagę do komfortu zwierzaka na planie. Dba się o jego dobre samopoczucie i nie zmusza do niczego. Dodała, że bardzo pomaga w tym rozwój technologii. Kilkukrotnie uspokajała psa przed kamerą, mając na sobie zielony kostium. Później usuwano ją z kadru w procesie postprodukcji.









