Monika Mielnicka przekazała fanom radosną wiadomość. Aktorka ukończyła studia na kierunku psychologia ze specjalnością biznes i coaching.
- Mgr Psychologii, specjalność biznes i coaching, dzień dobry - napisała w mediach społecznościowych świeżo upieczona absolwentka Uczelni Biznesu i Nauk Stosowanych "Varsovia".
Okazuje się jednak, że temat jej pracy magisterskiej był bardzo osobisty.
- Temat mojej pracy dotyczył wypalenia zawodowego. Nie wybrałam go przypadkiem. Wybrałam go, bo zauważyłam, że mnie też może dotykać ten problem - wyznała.
Czuła się wyzuta ze wszystkiego
Aktorka przyznała, że w jednej z wykonywanych prac zaczęła odczuwać skutki wyczerpania emocjonalnego.
- W jednej z prac, którą wykonywałam, czułam się wyzuta ze wszystkiego - napisała.
Jak wyjaśniła, z perspektywy psychologii nie jest to zwykłe zmęczenie.
- W psychologii nazywamy to wyczerpaniem emocjonalnym i nie jest to zwykłe zmęczenie po ciężkim dniu. To stan, w którym praca powoli zabiera Ci energię, zaangażowanie i wiarę, że to, co robisz, ma sens - podkreśliła.
Dodała również, że wypalenie zawodowe rozwija się stopniowo.
- Przychodzi po cichu. Najpierw jesteś po prostu bardziej zmęczona. Potem przestaje Cię cokolwiek cieszyć. Aż w końcu budzisz się z myślą, że nie masz z czego czerpać - napisała.
Zwróciła uwagę na jedną rzecz
Monika Mielnicka zaznaczyła, że nie każda praca musi prowadzić do wypalenia zawodowego. Jej zdaniem ogromne znaczenie mają warunki, w jakich wykonuje się obowiązki.
- Czy każda praca wypala? Nie. Największe znaczenie ma to, gdzie i z kim pracujesz. Kultura firmy, atmosfera, ludzie obok Ciebie, to czy ktoś Cię widzi i szanuje - podsumowała.






