Kamila Ściborek od dziesięciu lat gra podkomisarz Paulinę Wach w serialu "Sprawiedliwi - Wydział Kryminalny", ale bardzo chciałaby pokazać się widzom także w innych wcieleniach.
"Marzy mi się rola agresywnej dresiary z blokowiska" - wyznała ostatnio w rozmowie z "Życiem na gorąco".
"Mój zawód daje mi mnóstwo satysfakcji, ale jeszcze nie miałam możliwości pokazania światu, na co mnie stać jako aktorkę. Czuję, że mój czas wkrótce nadejdzie" - dodała.
Zerwała zaręczyny, bo przestraszyła się zamążpójścia
Kamila twierdzi, że odkąd urodziła Zoję, najważniejsza jest dla niej rola matki. O blaskach i cieniach samotnego macierzyństwa aktorka regularnie opowiada w swoim podcaście "Mamowisko".
To, że rozstała się z ojcem swojej córki, Kamila Ściborek ogłosiła zaraz po tym, jak Zoja pojawiła się na świecie.
"Partner mi się oświadczył, ale ślubu nie będzie. Od niedawna jestem samodzielną mamą. Już nie jesteśmy razem, zaręczyny zostały zerwane" - potwierdziła w rozmowie z "Twoim Imperium", ale nie zdradziła, dlaczego podjęła taką decyzję.
Dopiero niedawno aktorka wyznała, że po prostu bała się zamążpójścia.
"W domu moich dziadków mężczyzna był królem, a kobieta służącą. Ja od zawsze wiedziałam, że nigdy taka nie będę. Bałam się małżeństwa, bo widziałam z bliska, jak to wyglądało" - powiedziała podczas wizyty w studiu "halo tu polsat".
Zależy jej tylko na szczęściu ukochanej córki
Kamila Ściborek nie miała dotąd szczęścia w miłości. O jednym z mężczyzn, z którymi była związana, mówi, że ją psychicznie niszczył i krzywdził.
"Był narcyzem. Nie umiałam od niego odejść" - wyznała w cytowanym już wywiadzie.
"Wchodziłam w takie związki, ponieważ potrzebowałam 'jazdy', ciągłych bodźców, ciągłego przeciągania liny. Musiałam się nauczyć, że miłość przede wszystkim powinna zapewnić mi poczucie bezpieczeństwa" - stwierdziła w "halo tu polsat".
Kamila nie kryje, że pomogła jej terapia. Zgłosiła się na nią, gdy zrozumiała, że sama nie da sobie rady ze swoimi problemami.
"Przed terapią uważałam, że nie mogę być dobrą mamą. Przerażało mnie, że moje dziecko będzie się czuło tak samo źle jak ja. Mnie też wychowywała tylko mama, więc nie za bardzo wiem, co to znaczy mieć tatę" - mówi.
"Zależy mi tylko na tym, żeby Zoja była szczęśliwa" - dodaje.
Gwiazda "Sprawiedliwych..." jest przekonana, że spotka kiedyś mężczyznę, który pokocha ją i jej córkę i razem stworzą ciepły, bezpieczny dom. Żartuje, że widziała to w kartach.
"Skończyłam szkołę wróżek i psychotroniki. Tarot i numerologia to jedna z moich pasji" - zdradziła "Życiu na gorąco".










