Nagrodzona statuetką Złotego Globu i Emmy aktorka pełnymi garściami czerpie z szansy, którą na powrót otrzymała. Jennifer Coolidge nie stroni od bankietów, na które wcześniej nie była zapraszana, chętnie rozmawia z prasą, która jeszcze do niedawna nie była nią zainteresowana i przebiera w kolejnych atrakcyjnych rolach. Jedyną, którą przez lata konsekwentnie odrzucała, była rola matki.
"Myślę, że doceniłabym Los Angeles bardziej, gdybym miała dzieci" - wyznała aktorka przyznając wcześniej, że to miasto ją nudzi. Gwiazda "Białego Lotosu" dodała, że przez lata przyjaciele namawiali ją na adopcję dziecka, jednak ona nie widziała się w roli matki, może jedynie macochy. "Jestem bardzo niedojrzała. Myślę, że to powstrzymało mnie przed posiadaniem dzieci. Sama jestem trochę jak dziecko, a gdybym została matką, musiałabym dorosnąć" - przyznała z typową dla siebie rozbrajającą szczerością. Aktorka wspomniała w wywiadzie dla brytyjskiego "GQ" o adopcji, bowiem z powodu problemów z płodnością nie miała szans zajść w ciążę.
O tym, że nie udało się jej założyć rodziny, zdecydowały także jej miłosne wybory. W rozmowie z "GQ" przyznała, że zwykle wiązała się z bardzo stanowczymi mężczyznami i najwyraźniej żaden, w jej opinii, nie nadawał się na męża ani ojca jej dziecka. "Nigdy nie miałam wyluzowanego chłopaka, który byłby po prostu pełen radości" - dodała.
Może przed laty aktorka żałowała swoich decyzji, szczególnie, gdy była na marginesie Fabryki Snów. Dziś pewne niedostatki w życiu prywatnym może wynagradzać renesans jej kariery, który przeżywa jako dojrzała aktorka.










