Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Kim jest żona znanego aktora?

Robert Koszucki, odtwórca ról doktora Rafała Konicy w "Na dobre i na złe" i nadkomisarza Szymona Deca w "Młodych glinach", od dwóch dekad jest mężem Karoliny Szykier. Gdy ją poznał, miał już na swoim koncie tytuł Mistera Polski, ale zataił to przed nią. "To nie były moje klimaty" - mówi żona aktora.

Robert Koszucki dobrze pamięta pierwsze spotkanie z Karoliną Szykier. Jeden z ich wspólnych znajomych zaprosił ją do wrocławskiego teatru K2 na próbę jego spektaklu.

"Gdy zaczęła schodzić po schodach, od razu wiedziałem, że to ona. Wtedy byłem nią oczarowany, ale nie bardzo mogłem z nią rozmawiać, bo była w towarzystwie kogoś innego. Dowiedziałem się, że następnego dnia jedzie do Krakowa" - wspominał w rozmowie z "Panią".

Aktor kupił bilet na ten sam pociąg, chciał zaaranżować "przypadkowe" spotkanie. Udało mu się zająć miejsce w tym samym przedziale co ona.

Reklama

"Zamęczyłem ją gadaniem i już myślałem, że nic z tego nie będzie. A jednak zaczęliśmy się spotykać. Byliśmy po związkach, docieraliśmy się. Trzy lata później wzięliśmy ślub, to był najpiękniejszy dzień w moim życiu" - opowiadał po latach w wywiadzie dla "Pani".

Po ślubie miesiącami spotykali się tylko w weekendy

Kiedy się pobrali, Robert był jeszcze studentem krakowskiej szkoły teatralnej. Po dyplomie próbował przekonać żonę, by wyjechali z Polski. Nie chciała emigrować, ale zgodziła się, by on poleciał do Londynu sprawdzić, jak tam się żyje.

Karolina odwiedzała męża w każdy weekend.

W stolicy Anglii Robert pracował w barach i pubach, próbował - bezskutecznie - dostać się do jakiegoś zespołu teatralnego. Pewnego dnia ukochana przywiozła mu z Polski zaproszenie do udziału w spektaklu "Czerwone nosy", który na scenie Teatru Jeleniogórskiego im. Cypriana Kamila Norwida planowała wystawić jej przyjaciółka, Gosia Bogajewska.

"Udało mi się go namówić, żeby wrócił" - wspominała w rozmowie z "Panią".

Jeszcze przed premierą w Jeleniej Górze na świat przyszła córka Roberta i Karoliny, Lea. Oboje wręcz oszaleli na jej punkcie.

Robert Koszucki podziwia żonę. "Wiem, że nie jest łatwo żyć z aktorem"

Tymczasem kariera aktora nabrała tempa. Grał w kręconej we Wrocławiu "Pierwszej miłości", ale dostawał też mnóstwo propozycji ze stolicy.

"Pierwsze dwa lata po narodzinach Lei podróżowałyśmy za Robertem tam, gdzie grał. Dużo pracował w Warszawie i często musiał wyjeżdżać. Droga ekspresowa do Wrocławia była wtedy w remoncie, a podróż trwała ponad siedem godzin. Lea tęskniła za tatą, więc zgodziłam się na próbną przeprowadzkę do stolicy. Wynajęliśmy mieszkanie na Żoliborzu" - opowiadała Karolina Szykier-Koszucka "Pani".

Dziś mieszkają w stojącym nad Wisłą domu w okolicach Kampinosu. Są ze sobą bardzo szczęśliwi. Najchętniej odpoczywają w ogrodzie, który stworzyli od podstaw.

"Mamy dużo przyjaciół, dbamy o relacje z ludźmi, lubimy gości" - twierdzi aktor.

"Wiem, że nie jest łatwo żyć z aktorem. Ja zapamiętuję uczucia i mam wrażenie, że je rozumiem, ale to nie znaczy, że inni rozumieją moje emocje i nie zawsze da się je wytłumaczyć nawet najbliższej osobie. W nieporozumieniach rozstrzygająca jest miłość" - wyznał dziennikarce "Pani".

Kim jest żona Roberta Koszuckiego?

Karolina Szykier-Koszucka trzyma się z daleka od show-biznesu. Jest dyrektorką Zespołu Szkół Lauder-Morasha w Warszawie.

Żona aktora jest z wykształcenia politologiem, ale całe swoje zawodowe życie związała z budowaniem społeczności żydowskiej w Polsce, choć urodziła się i wychowywała w katolickiej rodzinie.

To ona stworzyła i przez dziesięć lat prowadziła Festiwal Kultury Żydowskiej Simcha we Wrocławiu, a obecnie związana jest z Synagogą Postępową Ec Chaim i działa w wielu fundacjach i organizacjach.

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL