Zachorowała jej mama, a mąż zostawił dla innej. Wtedy uratował ją... sąsiad

Zanim w jej życiu pojawił się Marcin Łopucki, Katarzyna Skrzynecka nie miała szczęścia w miłości. Ferid Lakhdar, wokalista i kompozytor, z którym planowała wziąć ślub, zostawił ją bez słowa, a pierwszy mąż, Zbigniew Urbański, odszedł do innej kobiety. O Marcinie aktorka mówi, że jest mężczyzną jej życia.

Katarzyna Skrzynecka poznała Marcina Łopuckiego w 2004 roku, gdy razem z pierwszym mężem wprowadziła się do mieszkania w apartamentowcu na jednym z warszawskich osiedli. Kulturysta był ich sąsiadem.

Trzy lata później zachorowała mama aktorki, a mężczyzna, z którym planowała spędzić resztę życia, zostawił ją na lodzie. Wypłakiwała się wtedy w ramię Marcina. Od dawna łączyła ich wielka sympatia, ale nie przypuszczali, że kiedyś przerodzi się ona w uczucie.

"Wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Upłynęło sporo czasu, zanim pomyśleliśmy o tym, żeby razem, jako para, wybrać się w podróż przez życie" - tak początki ich związku opowiadała w wywiadzie dla "Gali".

Reklama

Na ślubnym kobiercu stanęli w pierwszą rocznicę zaręczyn

Marcin Łopucki samotnie wychowywał syna i córkę.

"Dla Pauli i Dawida na początku byłam ciocią, która czasem zaprasza na spektakle do teatru. Moja relacja z ich tatą przechodziła różne fazy: od koleżeństwa, przez przyjaźń, do wielkiej miłości" - wspominała Katarzyna w rozmowie z "Vivą!".

Był ostatni weekend wiosny 2008 roku, kiedy aktorka i sportowiec wybrali się nad morze. Tam, na plaży w Juracie, Marcin poprosił Kasię, by została jego żoną. Bez wahania powiedziała mu "tak".

Dokładnie w pierwszą rocznicę zaręczyn wymienili się obrączkami w Pałacu Ślubów na warszawskiej Starówce.

"Nigdy nie zapomnę tego dnia. Spojrzałam Marcinowi prosto w oczy i dostrzegłam w nich to, czego nie widziałam w oczach żadnego mężczyzny wcześniej. Pomyślałam, że moje życie, choć miałam już 39 lat, tak naprawdę dopiero się zaczyna. I że będzie cudowne" - wyznała kilka lat później na łamach "Gali".

Ich dom jest pełen miłości i rodzinnego ciepła

Największym marzeniem Katarzyny Skrzyneckiej od lat było zostanie mamą. Po wielu trudnych doświadczeniach w życiu Katarzyny nadszedł wyjątkowo szczęśliwy czas, który sama nazywa jednym z najpiękniejszych etapów swojego życia.

Aktorka i jej mąż obiecali sobie, że zrobią wszystko, aby Alikia Illia nigdy nie usłyszała w domu podniesionego głosu, nie była świadkiem kłótni, nie poczuła się zagubiona czy wystraszona.

"Nasz dom jest pełen pogody, ciepła i miłości" - zapewnia odtwórczyni roli dr Aliny Fisher w "Na dobre i na złe", dodając, że to w głównej mierze zasługa jej męża.

Marcin Łopucki - czterokrotny mistrz świata w kulturystyce klasycznej - przejął na siebie większość obowiązków związanych z prowadzeniem domu.

"Robi zakupy, gotuje, zajmuje się naszą córką. Codziennie mu za to dziękuję i odwdzięczam się, jak umiem. Wspieram go jako sportowca, promuję jego sukcesy. Staram się po prostu być super żoną" - stwierdziła Katarzyna w wywiadzie dla "Vivy!".

Od prawie 20 lat ciągle między nimi iskrzy

Katarzyna i Marcin z każdym dniem kochają się coraz bardziej. Żartują, że czas płynie, a oni są ciągle młodzi, pozytywnie zakręceni i bez pamięci w sobie zakochani.

"Cały czas iskrzy między nami. Tyle już lat razem, a mój najukochańszy wciąż wygląda na szczęśliwego" - napisała pod zdjęciem z Grecji, którą odwiedzają całą rodziną, kiedy tylko mają na to czas. 

Aktorka często mówi w wywiadach, że długo czekała na mężczyznę ze swoich marzeń, ale warto było czekać.

"Marcin sprawia, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. To przecież on dał mi wszystko, czego zawsze pragnęłam, a więc uczucie, przyjaźń, rodzicielstwo i radość życia. Żyjemy w spełnionej rodzinie, absolutnie niczego nie brakuje nam do szczęścia" - zapewnia.

Źródło: AIM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL