Michele Morrone i Anna-Maria Sieklucka spotkali się na planie "365 dni", w którym wcielili się w parę zakochanych: on zagrał przystojnego i niebezpiecznego Włocha, ona wcieliła się w Polkę, która by ratować swój związek wyjeżdża na Sycylię. Między bohaterami tworzy się gorący romans, a wydarzenia wokół nich stają się nieprzewidywalne.
Filmy z serii "365 dni", stworzone na podstawie książek Blanki Lipińskiej, okazały się być światowym hitem. Fani na całym świecie śledzili losy Laury i Dona Massimo, a w wywiadach aktorów niejednokrotnie doszukiwali się przesłanek, czy poza planem również łączy ich romans.
Michele Morrone wyjawił, co działo się za kulisami "365 dni". Był romans?
W niedawnym wywiadzie dla programu "Belve" emitowanego w Rai Italia Michelle Morrone wypowiedział się na temat relacji z polską aktorką. Jego słowa zostały zinterpretowane jakby pomiędzy gwiazdami na planie "365 dni" faktycznie był romans! Okazuje się, że wypowiedź została nie do końca dobrze przetłumaczona, a słowa przystojnego Włocha źle zrozumiane. Plotki o romansie zdementowała sama zainteresowana, gdy zasiadła na kanapie "Pytania na śniadanie" w ostatnią niedzielę.
"Nie komentowałam tego celowo, żeby nie nakręcać spirali. Prawda jest taka, że Michele nigdy nie powiedział, że byliśmy w związku. To się w ogóle nie wydarzyło. Ja wtedy miałam partnera przez wiele lat podczas kręcenia filmu. To jest kolejny przykład na to, że tabloidy uwielbiają chwytliwe nagłówki, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Tak że dementuję!" - wyznała aktorka.
Jak brzmią prawdziwe słowa Włocha, które wypowiedział w wywiadzie? "Właśnie w tym momencie mojego życia mieliśmy silną więź z Anną-Marią Sieklucką. I prawdopodobnie wszystko wydawało się bardziej realne właśnie dlatego, że między nami było uczucie."
Czy Anna-Maria Sieklucka żałuje występu w "365 dni"?
W niedanym czasie głośno zrobiło się też o tym, że Anna-Maria Sieklucka podobno żałuje swojego występu w głośnym romansie. Aktorka postanowiła odnieść się też do tych spekulacji.
"To zabawne, jak tabloidowe nagłówki w pewien sposób tworzą rzeczywistość osób, które je czytają. Nigdy nie powiedziałam, że odcinam się od filmu '365'. Zawsze powtarzałam, że jestem dumna z siebie i z nas, bo odnieśliśmy niebywały sukces. Jedyne, do czego mam prawo jako już świadoma kobieta, to wartości tego filmu" - stwierdziła.

"Zawsze mówiłam, że mi - jako dziś już 33-letniej kobiecie - Laura nie do końca jest bliska, tak jak patriarchalne, systemowe rzeczy, którym sama się poddała. [Tamten występ] to jedna ze składowych mojej drogi, która doprowadziła mnie do tego, kim dzisiaj jestem" - dodała.
Zobacz też: Ulubieńcy Polaków powracają! Widzowie czekali 6 lat na nową odsłonę








