Paweł Małaszyński spędził dzieciństwo w jednym z największych blokowisk w Białymstoku. Osiedle Słoneczny Stok bardzo długo było całym jego światem.
"Pachniało betonem, kurzem i wolnością" - wspomina.
"Pamiętam zapach wilgotnych piwnic i dźwięk metalowych drzwi trzaskających za każdym razem, gdy ktoś wpadał na klatkę. Pamiętam, jak wracało się do domu dopiero wtedy, gdy zapalały się latarnie, a głos z balkonu przypominał, że istnieje coś poza nami. Wtedy czasu się nie goniło. On po prostu był" - napisał niedawno.
Paweł Małaszyński: ma mnóstwo pięknych wspomnień z młodości
Odtwórca roli doktora Aleksandra "Alesia" Zagajewskiego w "Na dobre i na złe" często wraca wspomnieniami do swoich dziecięcych lat.
"Im jestem starszy, tym częściej myślę o młodości" - wyznał po spotkaniu z kolegami z dzieciństwa.
"Choć minęło już pół wieku, wciąż jesteśmy ekipą z tego samego podwórka. Lata 90. nas wychowały, przyjaźń nas zatrzymała. Wciąż łączy nas ta sama historia i te same wspomnienia" - napisał pod pamiątkowym zdjęciem.
26 czerwca Paweł Małaszyński świętować będzie 50. urodziny.
"Dobrze pamiętam pięćdziesiątkę mojego ojca. Ja miałem wtedy 27 lat, właśnie skończyłem szkołę teatralną i byłem po debiucie. Patrzyłem na ojca i myślałem: Boże, 50 lat... A za chwilę ja będę tyle miał" - opowiadał w podcaście "#SpotkanieZ".
"Ja się tego boję, przyznaję, że już pół życia za mną. Czas się zastanowić nad wieloma rzeczami" - powiedział Martynie Podolskiej.
Paweł Małaszyński: bardzo tęskni za przyjaciółmi z dawnych lat
Paweł Małaszyński nie kryje, że z sentymentem myśli o czasach, kiedy był - jak żartuje - piękny i młody.
"Długie włosy, glany, sprane dżinsy, koszulki, które znały setki koncertów, i kasety w walkmanach" - z tym kojarzy mu się młodość.
"Tęsknię za czasem, kiedy wszystko było pierwsze, a przez to ważniejsze, cięższe i jednocześnie lżejsze. Za czasem, kiedy wszystko było trochę brudne, trochę przypadkowe, i właśnie dlatego prawdziwe" - mówi.
Paweł Małaszyński: aktor korzysta z każdej okazji, by odwiedzić rodzinne strony.
"Dziś mijam to samo blokowisko i wszystko wydaje się mniejsze. Trzepak niższy, ławki bardziej zniszczone, podwórko cichsze" - twierdzi.
Najbardziej brakuje mu przyjaciół, dla których - z wzajemnością - gotów był zrobić wszystko.
"Spotykaliśmy się bez umawiania. Wystarczyło wyjść na osiedle. Wiedzieliśmy, że ktoś tam będzie. Że ktoś zawsze czeka. Tęsknię za tym, jak proste były relacje. Jeśli kogoś nie było, to po prostu go nie było. A kiedy wracał, opowiadał wszystko od początku, a my słuchaliśmy, jakby to była najważniejsza historia świata" - wspomina.
"Czas rozrzucił nas w różne strony. Jedni wyjechali, inni zostali, niektórzy zniknęli tak cicho, że nawet nie było kiedy się pożegnać. Bracia i siostry, gdziekolwiek jesteście, dziękuję i kłaniam się wam nisko" - napisał w mediach społecznościowych.
Zobacz też: Romantyczny dramat dostaje piąty sezon. Kanadyjski hit bił rekordy w Netfliksie








